http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama walczy ze słodyczami

Marcin Bosacki, Waszyngton
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 12:52

Rząd Baracka Obamy rozpoczął kolejną wojnę - z otyłością rodaków, a zwłaszcza amerykańskich dzieci. Sprzedaż coli i batonów w szkołach ma być zakazana

Michelle Obama rozpoczęła akcję na rzecz zdrowej żywności w szkołach
Fot. Charles Dharapak AP
Michelle Obama rozpoczęła akcję na rzecz zdrowej żywności w szkołach
Amerykanie są jednym z najgrubszych narodów świata. Co czwarty z nich (ale aż co trzecie dziecko!) jest chorobliwie otyły. Kolejne 40 proc. ma nadwagę. Przeciętny Amerykanin jedną szóstą swego życia spędza przed telewizorem. Otyłość jest jednym z głównych powodów rosnących astronomicznie kosztów opieki zdrowotnej w USA - i prywatnej, i publicznej. Wczoraj żona prezydenta Michelle Obama rozpoczęła oficjalnie narodową kampanię Let's Move! (Ruszajmy się!), której celem jest zmniejszenie liczby otyłych dzieci. - Też lubię hamburgery i frytki, lody i ciasteczka. Nasza akcja nie będzie próbowała ich zabrać naszym dzieciom. Ale spróbujemy je ograniczyć i promować zrównoważony styl życia dzieci.

Szczegóły ofensywy rządu Obamy przeciw grubości miał przedstawić za kilka dni jego minister Tom Vilsack. Miał, bo jego przemówienie zostało odwołane z powodu rekordowych opadów śniegu w Waszyngtonie. Wiadomo jednak, co zaproponuje rząd USA. Przede wszystkim będzie to zakaz sprzedaży w szkołach napojów gazowanych, słodzonych, cukierków i słodyczy oraz słonych przekąsek, w tym chipsów.

Rząd spróbuje też rozszerzyć liczbę szkół oferujących śniadania i obiady w szkołach, co ma zmniejszyć liczby kalorii spożywanych przez dzieci. W szkolnych stołówkach serwowanie napojów gazowanych zostało już bowiem zakazane kilka lat temu, natomiast rodzice dają dzieciom do szkoły z reguły przemysłowy zestaw lunchowy: bułkę z czekoladą, chipsy i colę.

W wielu szkołach colę, chipsy czy batoniki można jednak nadal kupić w automatach. Na wieść o rządowych planach wyrzucenia ich ze szkół 16-letnia Asthyn Bowling ze szkoły średniej w Orange County w Kalifornii powiedziała "New York Timesowi": - To będzie okropne!

30 lat temu dziecko w USA piło dwa razy więcej mleka niż napojów gazowanych. W 2000 r. było już odwrotnie. Świadomość, że otyłość jest wielkim problemem Ameryki, i wysiłki, by coś z tym zrobić, rozpowszechniają się w USA od około dziesięciu lat. W ostatnich pięciu latach liczba hrabstw, które w szkołach choćby ograniczają sprzedaż jedzenia śmieciowego wzrosła z 30 do 70 procent. Wiele stanów wprowadziło podatki na napoje gazowane. Próbowano też pomysłów zupełnie szalonych - grupa senatorów stanowych z Missisipi, najgrubszego stanu USA, na serio zaproponowała, by restauracje i bary nie obsługiwały najgrubszych klientów. Pomysł oczywiście upadł.

Efekt w sumie jest taki, że liczba otyłych Amerykanów przestała rosnąć, choć nadal jest ogromna. Teraz rząd Obamy będzie próbował ją zmniejszyć. Pomóc w tym ma np. ułatwianie kontaktów lokalnych farmerów ze stołówkami w szkołach, by trafiała tam żywność świeża, a nie przetworzona. A także dokładniejsze informacje na opakowaniach żywności o liczbie kalorii czy konserwantach (w USA te informacje są dużo mniej dokładne niż w UE).

Eksperci spierają się, jak mocno można zmienić wagę Amerykanów poprzez działania administracyjne, bez oddolnej zmiany stylu życia (sportu nie uprawia 60 proc. obywateli USA, głównie uboższych). Nastolatki z liceum w Orange County odgrażają się już, że jeśli batoników nie będą mogły kupić w szkole, to kupią w sklepie i przyniosą na lunch tak czy owak.

Ale szefowa stołówki szkolnej Denise Snow uważa, że przyzwyczajenie do śmieciowego jedzenia da się zmienić. - Gdy przestawiliśmy się ze zwykłej pizzy na zdrowszą, z mąki pełnoziarnistej, dzieciaki marudziły i na jakiś czas część z nich przestała ją u nas kupować. Ale w końcu się przyzwyczaiły i teraz wszyscy już ją jedzą.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 85 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':