Szybko przekonałem się, że istnieje między nami pełna zbieżność poglądów na to, jak tę politykę należy prowadzić. Najpierw, gdy byliśmy pierwsi i jeszcze samotni w rozpoczynających się w 1989 r. przemianach w Europie, później - gdy szło o kształtowanie ciągle jeszcze niepewnej, ale nowej konstrukcji europejskiej.
Tę politykę umacniała także osobista klasa i styl postępowania ministra Skubiszewskiego, który u wszystkich partnerów bliskich i dalekich budził uznanie dla swoich kompetencji i wielkiej kultury, jaka go cechowała. Ten styl wpajał polskiej dyplomacji, którą trzeba było budować od nowa.
Był polskim patriotą zakorzenionym mocno w kulturze zachodniej, dążącym do otwarcia się struktur zachodnich na Polskę, a następnie do trwałego związania się z nimi. Był realistą dążącym do dobrych stosunków ze wschodnimi sąsiadami.
Inicjował traktaty ze wszystkimi sąsiadami, stawiając na dobre, lecz suwerenne współdziałanie. Dążył też do tego, by w polityce globalnej zwiększać znaczenie i głos prawa międzynarodowego.
Uregulowanie stosunków polsko - niemieckich, współdziałanie wyszehradzkie, powstanie Trójkąta Weimarskiego, przywrócenie stosunków dyplomatycznych z Izraelem, zawarcie konkordatu ze Stolicą Apostolską, negocjacje wyprowadzające wojska radzieckie z Polski - wszystko to są elementy polskiej polityki, w którą minister Skubiszewski wniósł niezastąpiony i znaczący wkład.
Był człowiekiem skromnym i życzliwym ludziom. Wymagającym od współpracowników, ale także wymagającym wiele przede wszystkim od siebie. Jego wielka kultura i dystans do spraw małych czyniły z niego osobistość niepowtarzalną.
Do ostatnich dni z żywą troską obserwował polską politykę. Dał temu wyraz, przemawiając na obchodach 20-lecia roku 1989 na Uniwersytecie Warszawskim. Bardzo chciał wtedy przemawiać. Świadczyło to o tym, jak ważny był to dla niego czas. Dla mnie współpraca z nim była wielkim darem. Pozostanie w polskiej historii.
Źródło: Gazeta Wyborcza