http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Śmierć Papały w sądzie

Bogdan Wróblewski
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 16:30

Proces dekady zaczyna się w środę w Sądzie Okręgowym w Warszawie: o zlecenie i współudział w zabójstwie generała Marka Papały. Jakie pytania sąd zada, a na jakie pytania nie odpowie?

Na ławie oskarżonych prokuratura posadziła: •  gangstera Ryszarda Boguckiego pod zarzutem współudziału w zabójstwie. Według prokuratury 25 czerwca 1998 r. stał na czatach pod blokiem generała w Warszawie. Boguckiemu prokurator zarzuca też nakłanianie do zbrodni innego bandyty ze Śląska - oferował 30 tys. dol., ale bandzior odmówił. Bogucki zarzutom zaprzecza.

Drugi oskarżony to •  boss „Pruszkowa” Andrzej Zieliński, pseudonim „Słowik”. Według prokuratury w kwietniu 1998 r. dał zlecenie na zabójstwo byłego komendanta polskiej policji. Życie generała wycenił na 40 tys. dol. „Słowik” twierdzi, że nie on zlecał, tylko jemu proponowano (wskazuje na Edwarda Mazura).

Wielki nieobecny w procesie to •  polonijny biznesmen - Mazur właśnie. Jest podejrzany o zlecenie zabójstwa generała policji, ale jego ekstradycji odmówił Polsce w lipcu 2007 r. chicagowski sędzia Arlander Keys. Dlatego przed sądem go nie będzie. Śledztwo przeciwko Mazurowi trwa, a kilka tygodni temu przeniesione zostało z Warszawy do Łodzi.

Kto zlecił?

Prok. Jerzy Mierzewski, który będzie oskarżał Boguckiego i "Słowika", postawił tezę: "Mazur nie był sam" (wywiad dla "Gazety" z października 2008). Kto za nim stał?

Wiadomo, że Mazur miał koneksje w esbeckich strukturach, obracał się w kręgu ludzi związanych z UOP i MSWiA (wcześniej MSW). Są poszlaki, że sam był agentem służb. Ten trop pokazuje wniosek o ekstradycję Mazura. Z wniosku wynika, że:

1. tuż przed zabójstwem Mazur spotkał się z Papałą w domu emerytowanego gen. SB Józefa Sasina;

2. główny świadek oskarżenia, gangster z Trójmiasta Artur Zirajewski "Iwan" (zmarł w areszcie 3 stycznia 2010) słyszał rozmowę "Nikosia", herszta gangu trójmiejskiego (zastrzelony w 1998 r.), według prokuratury także zleceniodawcy zabójstwa, m.in. z Sasinem. "Iwan" zapamiętał, że część rozmowy "dotyczyła przemytu narkotyków przez wschodnią granicę";

3. "Nikoś" na jednym ze spotkań, na których planowano egzekucję, mówił, że za zleceniem stoją "wysoko postawione osoby", a także, że spiskowcy "czekali na sygnał z MSW";

4. zlecenie po śmierci "Nikosia" przejął mafijny boss z Wiednia Jeremiasz Barański "Baranina" (powiesił się w areszcie w 2003 r.), obracający się w kręgu ludzi służb, agent służb austriackich i zapewne polskich. To ludzie "Baraniny" obserwowali Marka Papałę kilka miesięcy przed zbrodnią.

Czy to ludzie z dawnych służb PRL, którzy robili interesy z gangsterami, stali za tą zbrodnią? Jakie ich interesy poznał Papała? W czym chciał (mógł) przeszkodzić? Proces Boguckiego i "Słowika" tego nie wyjaśni. A prokuratorzy z Łodzi? Czas pokaże.

Warszawska prokuratura, oskarżając Boguckiego i "Słowika", nie wskazała nawet motywu zabójstwa.

Kto zabił?

Prokuratorzy z Łodzi szukają też "killera", bo prokuratura nie ustaliła - kto oddał jeden, śmiertelny strzał do Papały. Nie ma świadka, który widział twarz mordercy - wynika z oskarżenia (trzech opisuje tylko sylwetkę sprawcy). Na pytanie, kto nacisnął na spust, proces "Słowika" i Boguckiego nie odpowie.

W śledztwie pojawiły się dwie prawdopodobne wersje. Godzinę przed zbrodnią pod blokiem na warszawskim Służewcu widziany był Siergiej Sienkiw, killer z Gdańska (odsiaduje dożywocie za "trzy głowy"). Trzy tygodnie po zabójstwie policja dostała anonim wskazujący na Rafała Kanigowskiego (z grupy "Baraniny"; wiadomo, że wcześniej obserwował Papałę).

Trudne przesłuchanie czeka żonę generała Małgorzatę, bo jest jedynym świadkiem, który rozpoznał na miejscu zbrodni Boguckiego (minęli się pod blokiem). Zabójca w tym momencie odchodził ścieżką z parkingu w stronę ulicy.

Czy są inne wersje?

Zadaniem prokuratorów z Łodzi jest przeanalizowanie wszystkiego, co zgromadzono w tej sprawie przez ostatnie 12 lat. - Potrzebne jest świeże spojrzenie - mówił prokurator krajowy Edward Zalewski. Poszukiwani więc będą także inni ewentualni zleceniodawcy. A wersji - przypomnijmy - było na początku 11. Brane były pod uwagę motywy osobiste, rodzinne, finansowe, zastrzelenie przez złodzieja samochodów, przez policjanta w zemście itp.

Co się stanie, jeśli któraś z nich okaże się bardziej przekonująca niż ta z Boguckim, "Słowikiem" i Mazurem w tle? Proces się załamie. Odkrycie innej drogi do wyjaśnienia śmierci Papały oznaczałoby totalną kompromitację prokuratury.

Sąd z tymi innymi wersjami zapozna się w umiarkowanym stopniu. Jest związany aktem oskarżenia i można wątpić, by chciał proces zamienić w śledztwo po śledztwie. Dlatego adwokaci Boguckiego i "Słowika" przed tygodniem chcieli, by sąd zaczekał z rozprawami. By najpierw skończyło się śledztwo w Łodzi. Sędzia Paweł Dobosz, przewodniczący w procesie, się na to nie zgodził. Postanowił tylko ściągnąć z Łodzi kilkanaście tomów akt, by obrona przekonała się, czy nie ma w nich ważnych dla procesu "Słowika" i Boguckiego dowodów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów