http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przewodniczący Sekuła na tropie przecieku we własnej komisji

Agata Kondzińska, wyborcza.pl, PAP
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 15:58

Akta w stalowej szafie pancernej, w specjalnym pokoju zamykanym na klucz. Klucz do pokoju w saszetce. A saszetka w szafie. Też na klucz - to niektóre z ustaleń ze śledztwa Mirosława Sekuły (PO), szefa komisji hazardowej w sprawie wycieku zeznań Ryszarda Sobiesiaka do "Rzeczpospolitej".

SERWISY
Kto i kiedy przekazał dziennikarzom informacje o tym, co 6 stycznia zeznał w prokuraturze Ryszard Sobiesiak? Sprawdza to prokuratura. Odrębne dochodzenie prowadzi też Mirosław Sekuła, szef komisji śledczej badającej nielegalny lobbing przy ustawie hazardowej. Zażądał wyjaśnień od pracowników sekretariatu: Jak wędrowały w komisji dokumenty z prokuratury i kto je czytał. Pracownicy napisali szczegółową notatkę. Dowiadujemy się z niej, że:

1. 26 stycznia do sekretariatu komisji wpłynęły kserokopie akt ze śledztw. Jedne o godz. 14.04, drugie pół godziny później.

2. Po zarejestrowaniu ich w dzienniku korespondencji zostały zamknięte w stalowej szafie pancernej w specjalnym pomieszczeniu.

3. Klucz do tego pomieszczenia znajduje się w plombowanej saszetce, którą dysponują pracownicy sekretariatu komisji.

4. Saszetka jest przechowywana w zamykanej na klucz szafce.

5. Pieczę nad wszystkimi kluczami ma straż marszałkowska, u której pracownicy sekretariatu pobierają je i zdają.

Gdy dokumenty znalazły się w odpowiednich już miejscach, pracownicy sekretariatu powiadomili śledczych, że mogą się z nimi zapoznać. Co jak okazuje się z notatki nie jest proste. Bo śledczy muszą:

1. "powiadomić o chęci zapoznania się z dokumentacją pracowników sekretariatu"

2. Przed przeczytaniem akt: w księdze zapisać swoje imię i nazwisko, datę i godzinę pobrania kat, numer i nazwę akt orali ilość tomów, które wzięli do czytania. Podobnie wygląda procedura, gdy śledczy dokumenty przeczytają.

Śledczy mogą robić notatki, czytając akta, ale nie mogą ich ani kserować, ani skanować.

Z notatki sporządzonej przez pracowników sekretariatu komisji wynika, że z aktami, w których są zeznania Ryszarda Sobiesiaka zapoznali się:

Zbigniew Wassermann, śledczy PiS i jego asystent oraz Bartosz Arłukowicz z Lewicy. A także asystent Beaty Kempy i asystent Sławomira Neumanna. Sekuła sugeruje, że ktoś z nich mógł być źródłem przecieku. Obaj posłowie - Wassermann i Arłukowicz - sprawę bagatelizują. - Jeżeli ktoś jest pilny i w tym szaleństwie znajduje czas na zapoznanie się materiałami to jest winny, a oskarżenia może stawiać ten, kto akurat się nie zapoznał, chociaż to jest obowiązkiem. Przecież to absurd! - mówi Wassermann.

- Oczywiście, że się zapoznałem z materiałami tajnymi i zamierzam w dalszym ciągu się zapoznawać. Powiem szczerze, że dzisiaj pojawił się uśmiech na mojej twarzy, gdy przeczytałem, że to dobrze, jak posłowie nie czytają dokumentów z komisji śledczej, idą przesłuchiwać nie czytawszy dokumentów, które ich do tych przesłuchań mają przygotować - dodał Arłukowicz. Wyniki dochodzenia przewodniczącego Sekuły mają trafić do Kancelarii Sejmu i być może do marszałka. Szef komisji ma nadzieję, że jego ustalenia przydadzą się też prokuraturze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego