http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Błękitna Ukraina

Mariusz Zawadzki, Kijów, mab
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 01:46

Fot. Sergei Chuzavkov AP

Ukraina zmienia kurs. Niedzielną II turę wyborów prezydenckich wygrał Wiktor Janukowycz, którego pięć lat temu pokonała pomarańczowa rewolucja

Wiktor Janukowycz
Fot. Efrem Lukatsky AP
Wiktor Janukowycz
Julia Tymoszenko
Fot. GLEB GARANICH REUTERS
Julia Tymoszenko
GALERIA ZDJĘĆ
SONDAŻ
Czy zwycięstwo Janukowycza to dobra wiadomość?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Wiktor Janukowycz - od 48 do 50 proc., Julia Tymoszenko - 44-45 proc. Takie były wyniki pięciu sondaży powyborczych (exit polls) ogłoszonych wczoraj wieczorem tuż po zakończeniu głosowania. Zwycięstwo Janukowycza wydawało się przesądzone.

- Zdecydowała żelazna dyscyplina imobilizacja stronników Janukowycza na zrusycyzowanym wschodzie Ukrainy przy słabej frekwencji na proeuropejskim zachodzie - mówi "Gazecie" kijowski politolog Wołodymyr Horbacz.

Sztab premier Tymoszenko przez całą wyborczą niedzielę donosił o rzekomych fałszerstwach. Na wschodzie Ukrainy wwielu miejscach lokalne władze, sprzyjające Janukowyczowi, dowoziły autobusami ludzi do punktów głosowania. -To nie jest zadanie władz. Awautobusach podobno prowadzono agitację -mówi Horbacz.

Po ogłoszeniu pierwszych wyników pani premier wystąpiła do swoich ludzi w całym kraju z płomiennym apelem, żeby nie tracili nadziei iwalczyli o każdy głos. -Możliwe, że spróbuje ona podważyć wyniki w niektórych okręgach na wschodzie, a jeśli to nie przyniesie rezultatu, zaskarży całe wybory w sądach - przewiduje Horbacz.

Jednak ze wstępnych ocen obserwatorów międzynarodowych wynika, że wybory były uczciwe i demokratyczne. - Są informacje odrobnych nieprawidłowościach, ale nie wpłynęły one znacząco na wynik - mówił "Gazecie" Paweł Kowal, eurodeputowany PiS iprzewodniczący misji obserwacyjnej Parlamentu Europejskiego.

Autobusy stały w centrum Kijowa przed Centralną Komisją Wyborczą. "Julia, dość histerii, pogódź się z wolą narodu!" -takie transparenty rozwiesili najemnicy Janukowycza, których tam przywożono od kilku tygodni i umieszczano w rozstawionych namiotach.

Wczoraj przed budynkiem CKW montowana była też ogromna scena otoczona niebieskimi sztandarami Janukowycza. Jego Partia Regionów dostała od władz stolicy zgodę na festyn dla 50 tys. osób z okazji maslenicy, radosnego święta ludowego obchodzonego przed Wielkim Postem, podobnego do polskich zapustów.

- W tym roku podczas maslenicy może być gorąco -śmiali się kijowianie, którzy w niedzielę przechodzili przez plac. Partia Regionów zaanektowała go w obawie, że Julia Tymoszenko ogłosi, iż wybory sfałszowano, i wyprowadzi ludzi na ulice Kijowa. Właśnie takie masowe protesty, nazwane pomarańczową rewolucją, odebrały Janukowyczowi prezydenturę w wyborach 2004 r., które były sfałszowane.

Ale skłóceni przywódcy rewolucji -premier Tymoszenko iustępujący prezydent Wiktor Juszczenko, który w pierwszej turze zebrał ledwie 5 proc. głosów -wyczerpali ogromny kredyt zaufania. Dlatego na powtórny zryw przeciw Janukowyczowi raczej nie ma szans. Wczoraj w nocy na mroźnych ulicach Kijowa panował spokój.

Co wynik wyborów oznacza dla Ukrainy? - Stagnację - mówi prof. Myrosław Popowycz, politolog i filozof. - I kolejne wielkie uwłaszczenie, np. zakłady Antonowa produkujące ogromne samoloty transportowe znów dostaną oligarchowie z Doniecka, którzy wynieśli Janukowycza do władzy. Kiedyś niemal doprowadzili je do ruiny.

Popowycz uważa, że "uwłaszczenia wEuropie pewnie nikt nie zauważy, widoczna za to będzie korekta kursu wpolityce zagranicznej". -Janukowycz zapowiada poprawę relacji z Rosją. Może uzna prorosyjskie zbuntowane republiki Gruzji -Abchazję iOsetię -amoże nawet zgodzi się na pozostanie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie - mówi profesor.

Podobnie uważa Borys Tarasiuk, bliski Tymoszenko b. szef MSZ. Ale niemiecki politolog Cornelius Ochmann uważa, że nie musi to oznaczać pogorszenia relacji z Zachodem.

Tymoszenko zostanie w polityce, choć Janukowycz już wczoraj wieczorem radził jej, żeby "szykowała się do odejścia z urzędu premiera". Pokonana postara się o rewanż w przyspieszonych wyborach do parlamentu. -To wojowniczka, której czasem brak politycznego sprytu. Gdyby rok temu oddała rząd Janukowyczowi i przeszła do opozycji, na 200 proc. byłaby dziś prezydentem - mówi Popowycz.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':