Marcin Wojciechowski: Prezydentem będzie Wiktor Janukowycz. Co to oznacza? Borys Tarasiuk, b. szef
MSZ, deputowany do Rady Najwyższej: Po raz pierwszy w historii naszej demokracji prezydentem zostanie były kryminalista.
Przeszłość kryminalna Janukowycza jest znana od dawna. Nie przeszkodziło mu to być dwukrotnie premierem. - Zaostrzy się konflikt w społeczeństwie, choćby poprzez jego pomysł, by język rosyjski stał się drugim oficjalnym. Rosyjska Flota Czarnomorska pozostanie na Krymie, choć umowa w tej sprawie została wypowiedziana przez Kijów [formalnie wygasa w roku 2017], a konstytucja zabrania obecności obcych wojsk w naszym kraju. Interesy Ukrainy będą uzgadniane czy wręcz uzależnione od stanowiska Kremla. Zarówno polityka wewnętrzna, jak i polityka zagraniczna upodobnią się do polityki rosyjskiej.
Pod koniec kampanii Janukowycz obiecywał integrację z UE. - To pusta retoryka. Będzie się ją powtarzać, ale nic się nie będzie robić. Co do Unii, to pewne zbliżenie jest jeszcze możliwe. Sprawa członkostwa w NATO zostanie jednak pogrzebana raz na zawsze.
Czy jest szansa, że Janukowycz okaże się innym prezydentem, niż się prezentował w kampanii wyborczej? - Pokaże to życie, choć raczej w to wątpię. Byłem ministrem w jego rządzie - tak samo zresztą jak w rządzie Julii Tymoszenko. To są zupełnie inni ludzie. Mają inne światopoglądy, kierują się innymi normami moralnymi, wartościami, mają całkowicie inne wizje świata. Biorąc pod uwagę swoją znajomość z Janukowyczem, uważam, że raczej się nie zmieni. Może trochę upiększy retorykę, ale będzie ciągnął Ukrainę ku Rosji, a nie na Zachód.
Mówi się jednak, że Janukowycz jest pragmatykiem, zaakceptował reguły demokratyczne, a gdy był gubernatorem obwodu donieckiego, to nie wpuścił tam żadnej firmy rosyjskiej. Może będzie tak samo twardy jako prezydent? - Będzie na tyle pragmatykiem, na ile pozwoli mu na to Kreml.