Po likwidacji zasadniczej służby wojskowej, czyli wojska z przymusowego poboru (formalnie stało się to 1 stycznia), nie ma już potrzeby utrzymywania dużych stołówek, w których tysiącom żołnierzy wydawano
śniadanie,
obiad i kolację. Żołnierze przychodzą do pracy w jednostkach na osiem godzin, tylko niektórzy w tym czasie jedzą obiad, i to często dostarczany przez firmy cateringowe.
Armia ma tysiące ton jedzenia, najczęściej o długim terminie ważności, którego chce się teraz pozbyć. Sprzedażą zajmą się terenowe oddziały Agencji Mienia Wojskowego, które przejmą żywność z magazynów jednostek.
W całym kraju do sprzedania będą aż 1824 tony jedzenia.
Lista produktów na sprzedaż jest długa. To m.in.: chleb żytni pytlowy "trwały" (gotowy do podania po przygotowaniu na parze), cukier, fasola biała, groch, gulasz, herbata, kasza, koncentraty pomidorowe, słonina, warzywa konserwowe, mieszanki warzywne, groszek konserwowy, konserwy rybne ze śledzi, makreli i szprotów, gołąbki, klopsiki, pulpety w sosie, zrazy i "salceson saperski" w konserwach.
- Sam czekam na wyprzedaż z AMW, bo to jedzenie "pierwyj sort" - mówi por. Marcel Podhorodecki ze sztabu 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. - Na poligonach się tym zajadaliśmy. Były takie półtorakilogramowe konserwy wołowe, które nazywaliśmy "małpami", do tego placki węgierskie i sosik, pyszne. A chleb naprawdę świetny. Tego w sklepach się nie dostanie.
AMW rozpocznie najpierw sprzedaż w pakietach, czyli hurtową, dla firm. Pod koniec marca będzie można kupić mniejsze porcje, ale wciąż nie tak małe jak w sklepie. - Makaron pakowany jest w worki, a konserwy w kartony po kilkanaście kilogramów - mówi Jarosław Nadzieja z oddziału AMW w Szczecinie. - Ale za to będzie na pewno bardzo tanio, zależy nam, by jak najszybciej sprzedać cały asortyment.
Ceny poszczególnych produktów będą umieszczone w internecie, na stronach Agencji Mienia Wojskowego.
- Pieniądze ze sprzedaży zasilą
budżet modernizacji armii - informuje rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej. 180 ton jedzenia dostaną więzienia.