Urlop wiceszefowej PO Hanny Gronkiewicz-Waltz sprawił, że nazwisko kandydata Platformy na prezydenta poznamy później. Planowane na jutro posiedzenie zarządu partii zostało przełożone na kolejny tydzień.
- Wówczas będzie decyzja, czy jest jakaś metoda dochodzenia do wyboru kandydata, czy jest kandydat z tych dwóch - Bronisław Komorowski lub Radosław Sikorski - mówił wczoraj w TVN 24 Janusz Palikot.
To tę dwójkę - marszałka Sejmu i szefa MSZ - wymienił Donald Tusk. - Mają różne zalety i różne atuty. To jest z mojego punktu widzenia 50 na 50 - mówił w zeszłym tygodniu premier, który sam zrezygnował z prezydenckiego wyścigu.
W partii popularniejszy jest Komorowski. - Niektóre koła Platformy urządziły głosowanie. Wyniki wskazują, że Komorowski ma kilkakrotnie więcej zwolenników niż Sikorski - mówi "Gazecie" ważny (choć spoza zarządu partii) poseł PO. Ale od innego polityka usłyszeliśmy, że jego region sprzyja Sikorskiemu.
Zwolennik marszałka: - Komorowski ma za sobą powagę urzędu marszałka, jest lepiej zakorzeniony w partii. Przemawia za nim także wiek. W drugiej turze trzeba walczyć o głosy niezdecydowanych, a część z nich może uznać, że Sikorski nie jest dość dostojny na urząd prezydenta.
- Sympatyzuję z Sikorskim, ale będzie chyba Komorowski - twierdzi członek zarządu Platformy.
Otwartym stronnikiem szefa MSZ jest Jarosław Gowin, również z zarządu partii. - Szanse Sikorskiego z czasem rosną - przekonuje.
- Nie spieszmy się ze wskazywaniem kandydata. Nie powinniśmy zapominać o Jerzym Buzku. Na razie się wzbrania, ale to się może zmienić - mówi inny członek zarządu.
Wiadomo jednak, że decydujący głos należy do szefa partii. Politycy Platformy, z którymi rozmawiała "Gazeta", twierdzą, że Tusk jeszcze nie zdecydował.
- Premier musi to zgrabnie rozegrać. Nie może zrobić sobie wroga z przegranego. Nie sądzę więc, żeby kogoś wskazał wprost. Skończy się zapewne głosowaniem - mówi nam poseł PO z władz klubu.
W ostatnim badaniu "Dziennika Gazety Prawnej" lepiej radził sobie Sikorski. Wkrótce ukażą się inne prezydenckie sondaże. Czy jeśli potwierdzą wyższą popularność szefa polskiej dyplomacji, wpłyną na decyzję Tuska?
Polityk PO: - Premier na pewno weźmie to pod uwagę. Ale ostatnio - gdy zrezygnował z kandydowania - pokazał, że potrafi działać wbrew sondażom.