http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja nadal boi się NATO

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-02-08, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 09:09

Sobota w Monachium: szef konferencji Wolfgang Ischinger, wicepremier Rosji Siergiej Iwanow i Siergiej Ławrow
Sobota w Monachium: szef konferencji Wolfgang Ischinger, wicepremier Rosji Siergiej Iwanow i Siergiej Ławrow
Fot. MIRO KUZMANOVIC REUTERS

Największe zagrożenie dla Rosji stanowi NATO - głosi nowa rosyjska doktryna wojenna, którą Dmitrij Miedwiediew podpisał tuż przed wielką międzynarodową konferencją o bezpieczeństwie w Monachium

SERWISY
Kreml celowo ogłosił nową doktrynę w przeddzień konferencji w Monachium, którą Władimir Putin wykorzystał przed trzema laty do publicznego oskarżenia USA i NATO o osaczanie Rosji. Choć obecnym dyskusjom między Rosją i Sojuszem daleko jest do temperatury sławetnej "mowy monachijskiej" Putina, to rosyjski szef dyplomacji Siergiej Ławrow i tak ostro krytykował w Monachium plany rozmieszczenia amerykańskich Patriotów w Polsce oraz włączenie Rumunii w plany budowy nowej tarczy.

Dwie poprzednie rosyjskie doktryny - pierwsza wydana jako dekret Borysa Jelcyna w 1993 r. i druga sygnowana przez Władimira Putina dziesięć lat temu - nie wskazywały wprost potencjalnego przeciwnika, który zagraża bezpieczeństwu Rosji. Natomiast teraz wymieniony z nazwy Sojusz Północnoatlantycki znalazł się na pierwszym miejscu długiej listy "zagrożeń wojennych".

- Jestem zaskoczony. To nie odpowiada rzeczywistości - mówił w sobotę na monachijskiej konferencji sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Rozczarowanie jest tym większe, że Rasmussen zarządził niedawno konsultacje z Rosją na temat nowej strategii NATO (pracująca nad nią "rada mędrców" leci do Moskwy jutro) oraz zamierza przeprowadzić wspólną rosyjsko-NATO-wską ocenę zagrożeń bezpieczeństwa obu stron.

Rosjanie uparcie wracają do pomysłu stworzenia nowego systemu bezpieczeństwa w Europie, który Miedwiediew zgłosił w 2008 r. - Chcemy przezwyciężyć zimnowojenne myślenie w kategoriach bloków politycznych w Europie - przekonywał w weekend w Monachium Ławrow.

Zdaniem zachodnich analityków jednym z prawdziwych celów nowego systemu miałoby być jednak zamrożenie obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie poprzez polityczne gwarancje nierozszerzania NATO w najbliższych latach. - Rosyjskie propozycje dotyczące nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego nawiązują do niefortunnej tezy o podziale na starą i nową Europę o różnych prawach - mówił w Monachium były szef polskiej dyplomacji Adam Daniel Rotfeld.

Amerykanie uchylają się od dyskusji o pomyśle Miedwiediewa i podkreślają - jak sekretarz stanu Hillary Clinton podczas niedawnej mowy w paryskiej École Militaire - że podstawowym forum bezpieczeństwa w Europie pozostaje OBWE.

- OBWE cierpi na atrofię. Wojny na Bałkanach i w Gruzji dowodzą, że nie spełnia swej roli w dziedzinie bezpieczeństwa - polemizował Ławrow w Monachium. Rosja dąży do zmarginalizowania tej organizacji, której obserwatorzy systematycznie wytykają oszustwa wyborcze pupilom Kremla na obszarze poradzieckim.

Kreml twierdzi, że boi się nie tylko rozszerzenia NATO, jego nowych instalacji jak tarcza antyrakietowa czy też przesuwania zachodnich wojsk ku swym granicom, ale też - to element nowej doktryny, o którym Moskwa mówiła dotąd bardzo rzadko - "dążenia NATO do przejmowania funkcji globalnych". Część krajów Sojuszu istotnie chce coraz większego wychodzenia NATO poza podstawowe zadanie obrony swego terytorium i stworzenia z NATO - jak mówił wczoraj Rasmussen - serca światowego bezpieczeństwa (security hub), angażującego m.in. Indie i Chiny.

Obawy Rosji przed rosnącą rolą NATO mogą być jednak mocno na wyrost, bo pomysłom Rasmussena towarzyszy - jak można usłyszeć w brukselskiej kwaterze Sojuszu - brak konkretnych idei ze strony Białego Domu. - Waszyngton od blisko roku uchyla się od przywódczej roli w Sojuszu. Nie wiadomo, czy i jak pociągnie prace nad nową dobrą strategią NATO - mówi jeden z NATO-wskich dyplomatów.

Wbrew naciskom rosyjskich jastrzębi Kreml nie zastrzegł w swej nowej doktrynie prawa Rosji do prewencyjnego uderzenia jądrowego czy też do użycia broni atomowej w konfliktach regionalnych.

Dyplomaci z NATO i Rosji powtarzali wczoraj, że chcą szybkiej stabilizacji w Afganistanie, którego prezydent Hamid Karzaj poinformował wczoraj uczestników konferencji, że zamierza wprowadzić pobór do wojska w celu szybkiego wzmocnienia swych sił zbrojnych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 212 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':