http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fiat - z ziemi włoskiej do Polski? Nie tak szybko

dejot, PAP, IAR
2010-02-06, ostatnia aktualizacja 2010-02-06 18:32

Rośnie napięcie między rządem Włoch a Fiatem. Do sporu wokół zamknięcia fabryki na Sycylii doszła dyskusja na temat pomocy otrzymanej od państwa. Irytację ministrów wywołały słowa prezesa koncernu, że od 2004 roku firma nie wzięła "ani euro" od państwa


AP/Michael Probst
Rząd Silvio Berlusconiego stara się nie dopuścić do zamknięcia zakładu w Termini Imerese na Sycylii, co zgodnie z planami koncernu ma nastąpić pod koniec 2011 roku. Fabryka, gdzie pracuje około 1500 osób uważana jest przez dyrekcję Fiata za całkowicie nierentowną.

Jak wcześniej zapowiadano produkcja lancii Ypsilon ma zostać przeniesiona stamtąd do Polski. Premier Berlusconi deklaruje zaś, że jego rząd zrobi wszystko, by obronić miejsca pracy w sycylijskim zakładzie.

Fiat: od 2004 r. ani euro pomocy. Żartuje?

Włoskie media informują w sobotę o rosnącym konflikcie i zakulisowych rozmowach przedstawicieli rządu z dyrekcją z Turynu, która - jak się podkreśla - pozostaje nieugięta i deklaruje, że nie odstąpi od planów likwidacji fabryki.

Na apele rządu o rezygnację z tych zamiarów prezes Fiata Luca Cordero di Montezemolo oświadczył -przypominając o prawie do podejmowania suwerennych decyzji - że odkąd w 2004 roku zaczął kierować firmą nie otrzymała ona ani jednego euro pomocy ze strony państwa.

- Co takiego? Nie opowiadajmy żartów - odpowiedział zirytowany minister do spraw uproszczenia legislacji Roberto Calderoli z Ligi Północnej. Stwierdził również: - Jeśli dzisiaj ktoś nie przyznaje się do otrzymania pomocy albo gorzej, wziął pieniądze i ucieka, moim zdaniem należy natychmiast interweniować. (...) Ten, kto chce zamknąć fabrykę musi najpierw oddać pieniądze otrzymane od państwa - podkreślił minister.

Calderolemu wtórował minister do spraw reform Umberto Bossi, lider Ligi, który stwierdził: - Przez długi czas Fiat żył dzięki pomocy państwa. Podobnego zdania jest minister rozwoju gospodarczego Claudio Scajola: - Fiat rozwijał się we Włoszech i na świecie dzięki swym możliwościom, ale także dzięki pomocy włoskich rządów i Włochów.

500 mld euro od II wojny światowej

Jednocześnie przeciwnicy planów zamknięcia Termini Imerese wytykają Fiatowi, ile pieniędzy otrzymał od państwa. I tak na przykład ośrodek studiów związku rzemieślników w Mestre obliczył, że w ciągu ostatnich trzech lat koncern otrzymał 270 mln euro bezzwrotnej pomocy z publicznej kasy w postaci różnego rodzaju ulg i ułatwień finansowych.

Z kolei dziennik "La Repubblica" przypomina w sobotę, że kiedy obecny szef MSW Roberto Maroni był ministrem pracy szacował, że od drugiej wojny światowej Fiat otrzymał od państwa równowartość obecnej sumy 500 miliardów euro.

- Od 2000 roku Fiat zaczął chodzić na własnych nogach - taką opinię wyraził z kolei politolog Lica Germano z uniwersytetu w Trieście, autor opracowania "Rząd i wielkie firmy. Fiat - od chronionej firmy do globalnego rozgrywającego".

Na razie w relacjach rząd - Fiat panuje impas, a obie strony pozostają przy swoich stanowiskach. Koalicja chce ratować fabrykę w Termini Imerese, a prezes Fiata zapewniając o woli dialogu stwierdza z mocą, że ta sprawa nie będzie jednak przedmiotem żadnych pertraktacji, bo jest już przesądzona. Koncern nie jest zainteresowany żadnymi ulgami na przykład w postaci rządowych bodźców finansowych dla osób, kupujących nowe auta - poinformował Luca Cordero di Montezemolo.

Lancia na otarcie łez po Pandzie

Włoski koncern już od dłuższego czasu poważnie rozważa przeniesienie produkcji popularnego modelu Fiata Panda z polskiej fabryki w Tychach do Włoch.

Eksperci są zgodni: przeniesienie produkcji Pandy do Włoch byłoby dotkliwym ciosem dla polskiego przemysłu motoryzacyjnego, a szczególnie mocno uderzy to w kilkutysięczną załogę fabryki w Tychach. Nawet przeniesienie tu produkcji Lancii Ypsilon nie powstrzyma redukcji zatrudnienia.

Wojciech Drzewiecki z Instytutu Samar podkreśla, że z ekonomicznego punktu widzenia Włochom nie opłaca się przenosić produkcji Pandy do Włoch. Jego zdaniem Tychy to zakład produkujący tanio i na bardzo wysokim poziomie. Jednak decyzja o przeniesieniu produkcji będzie miała podłoże polityczne, a nie ekonomiczne, a polskie władze niewiele mogą w tej sprawie zrobić.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':