http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kogo z kim skonfrontować

Renata Grochal, Wojciech Czuchnowski
2010-02-06, ostatnia aktualizacja 2010-02-06 12:44

Komisja hazardowa. PiS i SLD będą szukać rozbieżności w zeznaniach świadków. Wtedy zdecydują, czy będzie wniosek o ich konfrontację

Premier Donald Tusk przed komisją hazardową
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Premier Donald Tusk przed komisją hazardową
Zdaniem polityków z władz PO premier wypadł dobrze przed komisją. - To bój o wiarygodność PO. Tuskowi udało się przekonać opinię publiczną, że w tej sprawie nie ma nic do ukrycia i chce pomóc ją wyjaśnić - mówi "Gazecie" szef klubu PO Grzegorz Schetyna.

Podczas czwartkowego 13-godzinnego przesłuchania premier zapewniał, że postępował właściwie, gdy ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński zaalarmował go, że politycy PO biorą udział w lobbingu na rzecz branży hazardowej. I że rozpoczął ostrożne wyjaśnianie sprawy, tak by ich nie ostrzec, że interesuje się nimi CBA.

Jednak wersje Tuska i Kamińskiego się różnią. Były szef CBA zeznał przed komisją, że 14 sierpnia 2009 r., gdy przyszedł poinformować premiera o podejrzanych działaniach polityków PO, użył sformułowania, że "kodeks karny będzie miał zastosowanie". Z kolei premier pytany podczas przesłuchania, czy padło takie sformułowanie, powiedział, że nie pamięta.

- Mówił mi, i sam tak działał, że nie ma znamion przestępstwa wymagającego skierowania sprawy do prokuratury. Jakie zdania padały, nie będę z pamięci cytował, bo nie potrafię. Jednak co do sensu, to taki był wynik spotkania - mówił Tusk o rozmowie z Kamińskim.

Z kolei sekretarz kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki, który był świadkiem tej rozmowy, zeznał, że co prawda Kamiński mówił, iż "zgromadzone materiały i dowody nie dają podstaw na stwierdzenie, że doszło do popełnienia przestępstwa. Natomiast będą podlegały dalszym analizom i może być tutaj zastosowany kodeks karny".

Na polecenie Tuska Kamiński miał przygotować analizę prawnokarną, ale tego nie zrobił.

PiS i SLD będą szukać rozbieżności w zeznaniach Tuska, Kamińskiego i Cichockiego. - Będziemy dokładnie analizować protokoły z przesłuchań premiera Tuska i Mariusza Kamińskiego. Jeśli będą rozbieżności, będzie wniosek o konfrontację premiera i byłego szefa CBA - mówi "Gazecie" członek komisji hazardowej Beata Kempa (PiS).

- Widzę różnicę w zeznaniach, ale najpierw muszę zapoznać się ze stenogramami z przesłuchań - dodaje Bartosz Arłukowicz (Lewica).

PO i PSL zapowiadają jednak, że nie zgodzą się na konfrontację Tuska z Kamińskim (mają większość w komisji). - Nie ma żadnego powodu do takiej konfrontacji. Już prędzej należałoby skonfrontować Kamińskiego z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie niejasnych działań CBA po otrzymaniu notatki Gosiewskiego - mówi przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO).

- Jeśli przewodniczący mówi, że nie, to ja szanuje autorytet przewodniczącego - komentuje Franciszek Stefaniuk (PSL).

Według polityków z władz klubu PO możliwa byłaby co najwyżej konfrontacja Kamińskiego z Jackiem Cichockim. - Premier nie może być konfrontowany ze swoim podwładnym, jakim był - i chyba nadal jest, bo nie odszedł z CBA - Mariusz Kamiński. To naruszałoby autorytet szefa rządu - mówi wiceszef klubu PO Sławomir Nowak.

Nieoficjalnie nasi rozmówcy w PO dodają, że Tusk mógłby zyskać na konfrontacji z Kamińskim. - To byłoby wielkie starcie z PiS. Udowadniając pomyłkę Kempie, premier pokazał, że nie daje się łatwo wyprowadzić z równowagi. Zmiótłby Kamińskiego, który działa dość emocjonalnie - mówi polityk z władz Platformy.

Posłowie wszystkich ugrupowań są zgodni, że komisja hazardowa nie zakończy prac w lutym, jak planowano. Gra toczy się o to, o ile wydłużyć prace. Szef SLD Grzegorz Napieralski mówił w czwartek, że powinny potrwać do końca czerwca, ale PO jest przeciw.

- Rozciąganie prac komisji przez PiS i SLD to decyzja polityczna. Chodzi o to, żeby jak najbardziej zbliżyć się do wyborów i sprawę hazardową uczynić jednym z wiodących tematów kampanii - mówi Schetyna. Ale zastrzega, że decyzję o terminie prac komisji powinien podjąć jej przewodniczący. - To Mirosław Sekuła powinien ocenić, ile czasu potrzeba na przesłuchania i wyjaśnienie sprawy.

Zdaniem Sekuły komisja ma miesięczne opóźnienie i raport z jej prac może być gotowy do końca marca.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':