http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Proszę prezydenta o wstrzemięźliwość

Jarosław Kurski
2010-02-05, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 22:05

Jeśli Lech Kaczyński pojedzie do Katynia na obchody 70. rocznicy zbrodni, by pokazać kto tu jest ważniejszy i kto rozdaje w stosunkach z Rosją karty, to spowoduje, że polityczne nadzieje zamienią się w polityczną kompromitację

Dzień po tym, jak premier Władimir Putin zaprosił Donalda Tuska na wspólne obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, prezydent Lech Kaczyński wyznał: "Ja się cieszę, że premier będzie (w Katyniu), ale najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej jest prezydent i ja też tam będę. Mam nadzieję, że wizę dostanę" - zażartował.

Wiza to nie problem, tylko co z tego wyniknie.

Jeśli Lech Kaczyński z respektem przyjmie, że wizyta pomyślana została przez gospodarzy jako wizyta na szczeblu premierów, i zachowa się powściągliwie; jeśli będzie umiał, tak jak potrafił podczas uroczystości na Westerplatte, powstrzymać się od antyrosyjskich komentarzy - to swą obecnością rzeczywiście podniesie rangę tego wydarzenia.

Jeśli jednak pojedzie tam z intencją pokazania, kto tu jest ważniejszy i kto rozdaje w stosunkach z Rosją karty; jeśli zamiast o naprawieniu zrujnowanych za rządów PiS relacji z Moskwą będzie myślał o kampanii wyborczej w Warszawie; jeśli zamiast w porozumieniu z rządem będzie działał przeciw niemu - to spowoduje, że polityczne nadzieje zamienią się w polityczną kompromitację.

Kompromitację nie tylko Lecha Kaczyńskiego, ale i państwa, którego jest prezydentem.

- Nie ma w tym nic dziwnego. Do tej pory organizatorem uroczystości katyńskich była strona polska i pojawiał się na nich pan prezydent- powiedział TOK FM Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta.
Minister Władysław Stasiak: Obchody katyńskie to jest taki moment, w którym wszyscy powinniśmy się skupić na tym, co najważniejsze, na przesłaniu, które z tego płynie. Pytany, czy L. Kaczyński będzie czekał na zaproszenie ze strony prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, Stasiak odpowiedział, że "dobrze by było, gdyby się rzeczywiście prezydenci spotkali". - Myślę, że wtedy miałoby to pełny wymiar - dodał. - czytaj więcej o decyzji prezydenta.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    90 głosów