- Cielesność jest najwrażliwszą sferą każdego człowieka. Stosowanie wulgarnych słów na jej określenie zawsze narusza dobra osobiste - uzasadniała wyrok sędzia Mirosława Gołuńska.
Była to rozprawa apelacyjna od wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie z sierpnia 2009 r. Tą precedensową sprawę od początku obserwują działacze Kampanii przeciw Homofobii. Anna S., od lat skłócona z sąsiadem, latem 2008 r. w sklepie w Wolinie (woj. zachodniopomorskie) powiedziała o nim w obecności klientów: "Przyprowadził sobie pedał pedała". Wielokrotnie też obrażała go, mówiąc np., że "widziała, jak pedały idą się r...ać do parku". Potem 25-letni Ryszard Giersz był lżony na ulicy, ktoś obrzucił go pomidorami. Mężczyzna poszedł do sądu.
Sąd okręgowy zakazał Annie S. naruszania dóbr osobistych powoda. Zgodnie z wyrokiem kobiecie nie wolno używać wobec niego i jego partnera słowa "pedał" oraz komentować publicznie ich orientacji seksualnej. Sąd przyznał też 15 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok zaskarżył pełnomocnik kobiety. Sąd apelacyjny utrzymał wczoraj wyrok, ale zmniejszył zadośćuczynienie do 5 tys. zł.
Giersz wychodził z sądu zadowolony. - Nie zrobiłem tego dla pieniędzy - mówił. - Przekażę je na cele charytatywne.
Niedawno wziął gejowski ślub ze swoim partnerem.
Źródło: Gazeta Wyborcza