http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Studia w Polsce 2020

Aleksandra Pezda
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-05 14:58

Politechnika Śląska: inauguracja roku akademickiego
Politechnika Śląska: inauguracja roku akademickiego
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nie będzie powszechnego czesnego, ale niektórzy studenci dzienni być może zapłacą za naukę. I będziemy mieli kawałek Ameryki - czyli college'e

To propozycje ekspertów firmy doradczej Ernst & Young oraz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Na zlecenie rządu przygotowali "Strategię Rozwoju Szkolnictwa Wyższego w Polsce do roku 2020", wczoraj ją ogłosili. Jej główne cele to: umożliwienie nauki jak najszerszej grupie niezależnie od zamożności, poprawa jakości studiów i wymuszenie na polskich uczelniach konkurencji.

Jak eksperci to chcą osiągnąć? Między innymi chcą dopuścić uczelnie niepubliczne do budżetowych pieniędzy na szkoły wyższe. Teraz tylko 40 proc. spośród prawie 2 mln studentów w Polsce nie płaci za studia. To ci, którzy uczą się na studiach dziennych w uczelniach publicznych. Większość jednak, czyli studenci uczelni niepublicznych oraz wszyscy studiujący zaocznie, muszą płacić czesne. Czasem tylko dlatego, że nie stać ich na wyjazd do większego miasta na studia dzienne. Propozycja ekspertów brzmi - studia zaoczne nadal płatne. Jednak studia dzienne niech państwo finansuje za pomocą konkursów. Teraz to uczelnie decydują, jaki kierunek otworzą, i przyjmują tylu studentów, na ile pozwalają im możliwości kadrowe (sprawdza to Państwowa Komisja Akredytacyjna).

Według projektu to minister nauki określi, ile miejsc i na jakim kierunku studiów w danym roku wykupi. Do konkursów staną uczelnie publiczne i niepubliczne, ale o wygranej nie będą decydowały koszty, tylko oferta jakościowa (baza, kadra i jej dorobek naukowy). Jeśli uczelnia niepubliczna da lepszą ofertę, np. studiów psychologii, niż jakiś nawet prestiżowy uniwersytet - to ona będzie mogła przyjąć studentów dziennych za pieniądze państwowe. A uniwersytet zorganizować takie studia tylko za pieniądze. A jeśli jakaś uczelnia ma miejsce dla setki studentów na jednym kierunku, ale państwo jej zapłaci tylko za połowę miejsc, resztę będzie mogła zaoferować, ale też tylko za pieniądze.

Co jest w strategii:
* państwo kontraktuje bezpłatne dzienne kierunki na uczelniach publicznych i niepublicznych, minister określa dla ilu studentów; studenci poza kontraktem płacą
* podział uczelni na: college (do licencjatu), uczelnie zawodowe, akademickie (główne zadanie dydaktyka, ale też wymóg prowadzenie badań naukowych), badawcze
* zamiast studiów zaocznych i wieczorowych - tryb przedłużony, czyli te same studia co dzienne, tylko więcej semestrów, w tym wakacyjne
* ogólnopolski rejestr studentów (żeby zapobiec multistudiowaniu i pobieraniu stypendiów w wielu miejscach) z centralnym systemem rekrutacji
* likwidacja państwowych stypendiów naukowych (mogą je nadal fundować np. pracodawcy), a zwiększenie stypendiów socjalnych
* uczelnie państwowe nadal otrzymują od państwa dotacje poza dydaktyką
* można być profesorem bez habilitacji - decyduje uczelnia
* obowiązkowa mobilność kadry, m.in. nie wolno przez dwa lata zatrudniać doktora na macierzystej uczelni
* uczelnie same określają wysokość pensji pracowników
* nad uczelnią czuwa rada powiernicza, wybiera rektora



- To wbrew konstytucji, bo wprowadza nierówność obywateli wobec prawa - twierdzi prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, główny autor konkurencyjnej strategii dla szkolnictwa wyższego, którą rektorzy opracowali na własną rękę. - Nie może być tak, że jeden student nie płaci za naukę w tym samym miejscu, bo się załapał do limitu, a drugi za to samo płaci.

Swoją strategię rektorzy zaprezentowali dwa miesiące temu. Zaproponowali powszechne czesne (do jednej czwartej kosztów studiów na uczelniach publicznych) oraz częściowe dofinansowanie państwa do studiów na uczelniach niepublicznych. Na to jednak nie chce się zgodzić rząd. Minister nauki Barbara Kudrycka zaproponowała jednak, żeby każdy student w Polsce miał prawo do bezpłatnego studiowania tylko na jednym kierunku, za drugi musiałby już płacić. Ten sam pomysł jest w strategii ekspertów.

- Przed ekspertami z Ernst & Young postawiliśmy ograniczenia, jedno z nich brzmiało: projekt nie powinien łamać konstytucyjnego prawa do bezpłatnych studiów. Po wstępnej ocenie uważam, że ten warunek został spełniony - powiedziała nam wczoraj min. Kudrycka.



Inna propozycja ekspertów to nowy podział uczelni. Chcieliby w Polsce otworzyć college na wzór amerykański. Uczyłyby tylko do licencjatu. - Mają to być studia interdyscyplinarne, dające szerokie wykształcenie i w humanistyce, i w naukach ścisłych. Tak, żeby studenci nie byli skazani na wąską specjalizację. Żeby nie było jak teraz - większość licencjatów robi się z zarządzania, bo taka jest oferta uczelni, a potem i tak absolwenci nie pracują w zawodzie - mówi prof. Stefan Jackowski z Uniwersytetu Warszawskiego. College'e mogłyby powstawać na małych miastach, ale też na dużych prestiżowych uczelniach. - Wtedy przyjmowałyby postać elitarnych studiów międzywydziałowych.

Strategia ekspertów teraz poczeka na opinie środowiska. Na tej podstawie - już za miesiąc - powstanie ostateczna wersja. Potem zajmie się nią rząd. Wczoraj min. Kudrycka nie chciała komentować szczegółów.

- Zauważam w tej strategii wiele propozycji zbieżnych z założeniami mojej reformy. To mnie cieszy. Jednak dopiero po debacie nad projektem i porównaniu go z propozycjami rektorów zdecydujemy, co ze strategii można wdrożyć i w jakim tempie - powiedziała.

Co mówią rektorzy

prof. Bogusław Fiedor, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu

Pomysł zwiększenia mobilności naukowców, m.in. zakaz zatrudniania przez uczelnie własnych doktorów jest nieżyciowy. Nie można do tego zmuszać nikogo z urzędu. Kto zapłaci młodym ludziom za przeprowadzkę do innego miasta? Do wyjazdów po wiedzę i doświadczenia do innych ośrodków naukowych można nakłonić przez stworzenie systemu staży, projektów naukowych. Zwiększona - co na pewno będzie korzystne dla rozwoju nauki - mobilność pojawi się w przyszłości w sposób naturalny, wraz z poprawą warunków płacowych młodych pracowników nauki i zwiększoną konkurencją między uczelniami.

prof. Stanisław Mocek, prorektor ds. dydaktycznych Collegium Civitas w Warszawie

Konkursy na prowadzenie bezpłatnych studiów dla uczelni publicznych i niepublicznych to dobry pomysł. Podział na uczelnie publiczne i niepubliczne jest anachroniczny, są tylko uczelnie dobre lub złe. Likwidacja centralnie określanych kierunków studiów na rzecz ustalanych przez uczelnie programów dyplomowych - to też dobre rozwiązanie. Pozwoli rozwinąć studia interdyscyplinarne. Dobrze oceniam też propozycję wzrostu znaczenia licencjatów.

prof. Roman Niestrój, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Ta strategia idzie wiele dalej, niż uczelniana, bo pojawiają się kolegia akademickie (college) i uczelnie badawcze. Tylko trzeba jasno określić kryteria finansowania tych szkół. Niepokoi mnie zapis o bezpłatnych studiach. Nie ma studiów bezpłatnych! Albo płaci za nie państwo (niestacjonarne), albo sami studenci. Trzeba by wyraźnie zdefiniować, kto określa wielkość nakładów na proponowane studia bezpłatne, jakie kierunki będą preferowane. Zakaz zatrudniania własnych doktorów to rewolucja, ale trzeba ją rozłożyć w czasie.

Przeczytaj też inne komentarze:
- Dr hab. inż. prof. PŁ Krzysztof Jóźwik, prorektor Politechniki Łódzkiej do spraw kształcenia
- Prof. Jacek Guliński, prorektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
- Prof. Tadeusz Słomka, prorektor ds. ogólnych Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie
- Prof. Edmund Wittbrodt, Senator RP, były Minister Edukacji Narodowej, były Rektor Politechniki Gdańskiej

not. aza, towo, wkk

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':