http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Desant kontra teren na Platformie

Renata Grochal
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-03 22:12

Czołówka PO - Schetyna, Nowak, Grupiński, Gowin - przymierza się do walki o władzę w regionach. Najciekawiej będzie na Pomorzu i w Wielkopolsce

Waldy Dzikowski
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Waldy Dzikowski
Rafał Grupiński
DESANT
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Rafał Grupiński DESANT
Sławomir Nowak
DESANT
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Sławomir Nowak DESANT
Jan Kozłowski
TEREN
Fot. Kamil Gozdan / AG
Jan Kozłowski TEREN
Wewnętrzne wybory w PO wystartują w lutym. Najpierw będą nowi szefowie kół, potem powiatów. W kwietniu poznamy szefów regionów.

Warszawa wyśle desant

Na razie jedno jest pewne - na majowej konwencji Platformy szefem partii na kolejną czteroletnią kadencję zostanie Donald Tusk (zrezygnował z kampanii prezydenckiej). Gra wewnątrz PO toczy się więc przede wszystkim o to, kto będzie rządził w 16 regionach. To ich szefowie będą mieli duży wpływ na obsadę list w wyborach samorządowych w 2010 i parlamentarnych w 2011 r.

Jak dowiedziała się "Gazeta", o fotele szefów regionów chce ubiegać się kilku polityków z czołówki partii. - Realna władza jest w rządzie, ale nie wszyscy mogą tam być. A z szefem regionu nawet partyjny lider musi się liczyć, bo za nim stoją struktury - tłumaczy polityk z władz PO.

I tak na szefa Dolnego Śląska wystartuje szef klubu PO Grzegorz Schetyna. Ustąpił z tej funkcji w styczniu 2008 r., gdy Tusk zakazał ministrom, wiceministrom i wojewodom łączyć stanowiska w rządzie i w terenie (do czasu sprawy hazardowej Schetyna był wicepremierem i szefem MSWiA). Ale nie tylko on ma takie aspiracje. Szefem pomorskich struktur PO chciałby zostać wiceszef klubu Sławomir Nowak, w Wielkopolsce zaś być może wystartuje inny wiceszef klubu Rafał Grupiński.

Dla tej trójki szefowanie regionom byłoby wzmocnieniem pozycji w partii po odejściu z rządu. - To prawda, ale nie traktuję tego tak instrumentalnie. Kierowanie partią na Pomorzu, w mateczniku Platformy, byłoby wyzwaniem - mówi Nowak. - W roku wyborów samorządowych i parlamentarnych silna pozycja partii w regionie jest bardzo ważna, dlatego o stanowiska szefów regionów ubiegają się popularni politycy - dodaje.

A teren się okopie

Jednak desant z Warszawy może napotkać nie mały opór w regionach. Tylko Schetyna ma na razie niemal zapewnione zwycięstwo, bo szefujący dziś dolnośląskiej PO europoseł Jacek Protasiewicz nie zamierza przeciwko niemu startować.

Nowak na Pomorzu już tak łatwo mieć nie będzie. Silni w regionie platformiani konserwatyści namawiają do startu w wyborach obecnego szefa regionu marszałka województwa Jana Kozłowskiego. - Rzeczywiście, nie wykluczam kandydowania - mówi "Gazecie" Kozłowski. I zapowiada, że w poniedziałek będzie rozmawiał o tym z Nowakiem. Część pomorskich platformersów ma do tego ostatniego żal, że nie pamiętał o regionie, gdy przez dwa lata był szefem gabinetu premiera u Tuska.

- Nie szukam konfliktu, tylko porozumienia i kompromisu. Ale czasem, gdy nie uda się ich osiągnąć, wskazana jest wewnątrzpartyjna konkurencja - odpowiada Nowak. I nie czeka na bieg wydarzeń. - Ostatnio dużo spotykam się z powiatami. Namawiają, bym startował.

Także Grupińskiego - jeśli zdecyduje się kandydować w Wielkopolsce - czeka trudne starcie z bardzo popularnym w regionie szefem Waldym Dzikowskim, który będzie walczył o trzecią kadencję.

- Rafał sygnalizował mi, że zamierza kandydować, ale odłożyliśmy tę rozmowę na najbliższe tygodnie - mówi "Gazecie" Dzikowski. Pewnie dlatego na razie zapewnia, że sporu o stanowisko nie będzie. - Wielkopolska Platforma to zdrowa, silna armia, a co najważniejsze bezkonflikotwa. I tak pozostanie - mówi. Podobno jest już scenariusz kompromisowy: Grupiński na wiceszefa regionu.

Zresztą Grupiński też się asekuruje. - Jestem namawiany do kandydowania. Ale decyzji nie podjąłem - unika jednoznacznych deklaracji.

Kto na Wawel?

Startu w wyborach na szefa regionu nie wyklucza też poseł Jarosław Gowin (Małopolska). Bo teraz, choć zasiada w zarządzie Platformy, dziś ma niewielki wpływ na podejmowane decyzje. - Sam jest sobie winien. Odrzucił propozycję Tuska, który chciał go wciągnąć do władz klubu parlamentarnego - mówi jeden z naszych rozmówców w zarządzie PO.

Jak słyszymy, Gowin nie ma jednak poparcia Tuska. Premier ma mu za złe, że często odcina się od Platformy, krytykując w mediach partyjnych liderów. Gowin nie jest też zbyt popularny w partii, nawet we własnej konserwatywnej frakcji może mieć kontrkandydata - posła Ireneusza Rasia.

Część naszych rozmówców we władzach PO uważa, że Gowin jako skrzydłowy nie powinien być szefem regionu. Chętniej widzieliby na tym stanowisku przewodniczącą krakowskiej Platformy europosłankę Różę Thun.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':