Pracownik browaru z Okocimia: - Mamy zameldować się ze służbowymi
samochodami na komisariacie. Policjanci je obfotografują. Psioczą, bo zamiast robić coś pożytecznego, zajmują się jakąś absurdalną sprawą - opowiada.
- Musimy przesłuchać osoby odpowiedzialne za reklamy na tych samochodach - potwierdza sierż. Ewelina Buda z komendy powiatowej w Brzesku, której podlega okocimski browar.
Policja działa na polecenie prokuratury. - Zostaliśmy zawiadomieni o możliwości popełnienia przestępstwa, wszczęliśmy więc postępowanie w tej sprawie - tłumaczy Bożena Owsiak, rzeczniczka tarnowskiej prokuratury. Doniesienie złożyła prywatna osoba, prokuratura nie ujawnia jej tożsamości. Browar miał złamać prawo, reklamując na swoich samochodach alkohol bez ostrzeżenia o jego szkodliwości dla zdrowia. Grozi za to grzywna od 10 tys. do 500 tys. zł.
- Mamy informacje, że podobne postępowania dotyczą także innych browarów - mówi Melania Popiel, rzeczniczka Carlsberg Polska.
Sprawa budzi zainteresowanie całej branży reklamowej. - Wymiar sprawiedliwości musi rozstrzygnąć, czy
auto służbowe jest nośnikiem reklamy, czy środkiem transportu. A jeśli nośnikiem reklamy, to czy cały
samochód, czy tylko jego boki. Czy reklamą jest nazwa piwa, czy znak firmowy - wylicza Konrad Drozdowski, dyrektor generalny Rady Reklamy, stowarzyszenia dbającego o standardy etyczne w reklamie.