http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Raport przeciw Putinowi

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 07:46

Prezydent Dmitrij Miedwiediew (z prawej) podczas spotkania z premierem Władimirem Putinem (drugi od prawej)
Prezydent Dmitrij Miedwiediew (z prawej) podczas spotkania z premierem Władimirem Putinem (drugi od prawej)
Fot. RIA NOVOSTI REUTERS

Likwidację Federalnej Służby Bezpieczeństwa, uspołecznienie milicji, drastyczną redukcję armii, wstąpienie do NATO i UE oraz radykalną liberalizację systemu politycznego kraju proponują prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi jego doradcy

To oznaczałoby likwidację wprowadzonych w czasach prezydentury Władimira Putina, dziś premiera, zmian w systemie politycznym kraju, które od demokracji doprowadziły Rosję do autorytaryzmu.

Sensacyjny raport "Wizerunek Rosji XXI wieku. Obraz jutra, którego sobie życzymy" opracował Instytut Rozwoju Współczesnego (INSOR) nazywany "mózgowym centrum prezydenta". Miedwiediew jest założycielem i szefem Rady Opiekuńczej INSOR-u.

Kluczowy rozdział ogłoszonego wczoraj dokumentu nosi tytuł "Polityczna przyszłość kraju, powrót do Konstytucji". To odważne wyzwanie rzucone Putinowi i jego ludziom.

Po pierwsze, opozycja rosyjska od prawie roku próbuje 31 każdego miesiąca, który liczy sobie tyle dni, przeprowadzić w centrum Moskwy demonstrację w obronie konstytucji. Władza się na to nie godzi i brutalnie rozgania demonstrantów.

Po drugie, autorzy raportu postulują powrót do demokratycznych porządków, jakie panowały w Rosji w czasach prezydentury Borysa Jelcyna, a które potem konsekwentnie zmieniał Putin. Kierowany przez znanego ekonomistę Igora Jurgensa INSOR domaga się więc przywrócenia wyborów gubernatorów i senatorów, czyli członków Rady Federacji. Gospodarze regionów nie są wybierani, lecz mianowani przez Kreml od sześciu lat. Tę zmianę Putin uzasadniał potrzebami walki z terroryzmem.

Eksperci INSOR-u chcą, by w kraju oficjalnie działało nie siedem, jak dziś, lecz 20 partii politycznych. Uważają, że kadencja parlamentu powinna zostać skrócona z pięciu do czterech lat, zaś prezydenta - z sześciu do pięciu lat. Żądają też, by państwo przestało kontrolować media i zrezygnowało z monopolu państwowych kanałów telewizyjnych, które dziś są jedynym źródłem informacji dla zdecydowanej większości Rosjan.

Zdaniem specjalistów z INSOR-u należy rozwiązać Federalną Służbę Bezpieczeństwa, spadkobierczynię KGB, która dziś stanowi główną opokę dla rządzących krajem elit. Na jej miejscu powinna się pojawić, jak to było w czasach Jelcyna, zreformowana Federalna Służba Ochrony Konstytucji.

Należy też rozwiązać dzisiejszą skorumpowaną milicję, a na jej miejscu stworzyć policje podporządkowane regionalnym samorządom. Rosyjska armia powinna być zredukowana z 1,1 mln do 600 tys. żołnierzy - i to wyłącznie zawodowych, a nie jak dziś poborowych. Rewolucyjnie brzmią też propozycje zmiany polityki międzynarodowej. Rosja powinna być strategicznym partnerem USA, dążyć do wstąpienia do UE i NATO.

Ogłoszony wczoraj raport doradców prezydenckich okazał się natychmiast detonatorem bardzo emocjonalnej dyskusji. Najważniejszym jej tematem było to, na ile sam prezydent identyfikuje się z poglądami Instytutu, któremu patronuje.

Aleksandr Prochanow, redaktor naczelny radykalnie komunistycznego pisma "Zawtra", od razu ogłosił, że dokument jest manifestem "żądnych rewanżu liberałów", na czele których stoi Miedwiediew. Jego zdaniem to skutek "fatalnego błędu", jaki popełnił Putin, nie decydując się na przedłużenie swych rządów o trzecią kadencję i oddając władzę liberalnie nastrojonemu następcy.

- Nie sądzę, by ogłoszony dziś raport był pisany pod dyktando Miedwiediewa. Autorzy być może dostali jakieś sugestie czy to od prezydenta, czy to od kogoś mu bliskiego. I nie sądzę, że Miedwiediew otwarcie powie, że utożsamia się z ich poglądami. Raczej poczeka, jak na dokument będą reagować inni - powiedział "Gazecie" Władysław Inoziemcew, znany ekonomista, dziś jeden z ważniejszych ekspertów kremlowskich.

Z kolei Jewgienij Gontmacher, jeden z szefów INSOR-u i jeden z autorów raportu, w rozmowie z "Gazetą" oświadczył: - To są nasze poglądy. Teraz będziemy czekać, jak przyjmie je prezydent. Nie oczekujemy od niego, że natychmiast nas potępi czy nam publicznie przyklaśnie. Mam nadzieję, że zrozumie, iż w kraju musi dojść do tych zmian, które proponujemy. Inaczej za jakiś niezbyt długi czas cała Rosja zamieni się w jeden wielki Kaliningrad, strefę, w której tak jak w ostatnią sobotę będzie dochodzić do masowych protestów społecznych. A Putin i jego ludzie też powinni zrozumieć, że muszą się zgodzić na liberalizację, demokratyzację, choćby po to, by ich epoka skończyła się pokojowo, bez dramatycznych wstrząsów.

Sam Miedwiediew wielokrotnie w swoich wystąpieniach ostro oceniał stan dzisiejszej Rosji, nawołując do modernizacji i zerwania z gospodarką opartą jedynie na surowcach. Sugerował też zmiany polityczne, ale powolne, ewolucyjne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 198 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    78 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':