Dziś Instytut, szefem Rady Opiekuńczej i założycielem którego jest gospodarz Kremla, ma publicznie ogłosić zamówiony przez głowę państwa raport "Wizerunek Rosji XXI wieku. Obraz jutra, którego sobie życzymy".
Kluczowy rozdział tekstu nosi tytuł "Polityczna przyszłość kraju, powrót do Konstytucji". To odważne wyzwanie rzucone Władimirowi Putinowi i jego ludziom. Po pierwsze opozycja rosyjska od prawie roku próbuje 31 każdego miesiaca, który liczy sobie tyle dni, przeprowadzić w centrum Moskwy demonstrację w obronie konstytucji. Władza się na to nie godzi i brutalnie rozgania demonstrantów.
Po drugie autorzy raportu domagają się likwidacji wszystkich wprowadzonytch w czasach Putina zmian w systemie politycznym kraju, które od demokracji doprowadziły Rosję do autorytaryzmu.
Kierowany przez znanego ekonomistę Igora Jurgensa INSOR domaga się więc przwrócenia wyborów gubernatorów i senatorów, czyli członków Rady Federacji. Chce, by w kraju legalnie działało nie siedem, jak dziś, lecz 20 partii politycznych. Eksperci uważają, że kadencja parlamentu powinna trwać nie pięć, a cztery lata, zaś prezydenta - nie sześć, a pięć. Żądają też, by państwo przestało kontrolować media i zrezygnowało z monopolu państwowych kanałow telewizyjnych, które dziś są jednym źródłem informacji dla zdecydowanej większości Rosjan.
Zdaniem specjalistów z INSORu należy rozwiążać Federalną Służbę Bezpieczeństwa, spadkobierczynię KGB, która dziś stanowi główną oporę rządzących krajem elit. Na jej miejscu powinna się pojawić, jak to było w czasach Borysa Jelcyna Federalna Służba Ochrony Konstytucji.
Należy też rozwiązać dzisiejszą milicję, a na jej miejscu stworzyć policje podporzadkowane regionalnym samorządom.
Armia Rosji powinna być zredukowana z dzisiejszych 1,1 mln do 600 tys. żołnierzy i to wyłącznie zawodowych, a nie, jak dziś poborowych.
Rewolucyjnie brzmią też propozycje zmiany polityki międzynarodowej. Rosja powinna być strategicznym partnerem
USA, dążyć do wstąpienia do UE i NATO.
Autorzy uważają, że bez wprowadzenia w życie takich reform modernizacja kraju, o ktorej mówi Miedwiediew, nie będzie możliwa.