Prokuratura Krajowa od kilku tygodni analizuje postępowania związane z lichwiarskimi pożyczkami, po których ludzie zostają z niczym i na bruku - dowiedziała się "Gazeta".
- Jeśli okaże się, że odmowy wszczęcia lub umorzenia postępowań podejmowano przedwcześnie lub w sposób nieuzasadniony, do prokuratur apelacyjnych zostanie przesłane polecenie podjęcia ich na nowo - mówi "Gazecie" prokurator krajowy Edward Zalewski.
Pieniądze albo mieszkanie Udzielają prywatnych pożyczek na kilkaset procent rocznie. Biorą
mieszkania i
domy pod zastaw niewielkiej pożyczki. Straszą niewypłacalnych klientów. Nasyłają windykatorów o szerokich karkach - tak zaczynał się wrześniowy cykl artykułów w "Gazecie" o tym, jak działają w Polsce lichwiarze.
Zaczynało się przeważnie od ogłoszeń tzw. prywatnych inwestorów - w sieci, prasie, na ulicznych słupach. Opisaliśmy historie osób, które zdecydowały się np. na pożyczkę na 10 proc. miesięcznie pod zastaw mieszkań i domów. A po podpisaniu umów i aktów notarialnych, gdy nie byli w stanie oddać długu, tracili majątki. Tylko dlatego, że lichwiarze stosowali kruczki prawne, by wykorzystać trudną sytuację życiową ofiar: konieczność ratowania zdrowia kogoś z rodziny, utratę pracy i źródeł utrzymania czy wpadnięcia w spiralę zadłużenia bankowego.
Tak jak Bożena Chołaszczyńska czy małżeństwo Ewy i Ryszarda Wilczyńskich. Cała trójka złożyła doniesienia do prokuratury. Sprawa Wilczyńskich wciąż toczy się wolniutko w prokuraturze Praga-Północ w Warszawie. Sprawę Chołaszczyńskiej umorzono.
Ile spraw o lichwę
*W 2009 r. policja odnotowała 6 przestępstw z art. 304 kk, zarzuty karne postawiono 5 osobom - dane KGP z 2009 r.
*Od stycznia do października 2009 r. prowadzono w prokuraturach 63 sprawy z art. 304 kk
2 zakończyły się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia, 22 są jeszcze prowadzone, w 23 prokuratorzy odmówili wszczęcia, a 19 umorzyli - dane Prokuratury Krajowej za 2009 r.
>
- Czuję się bezsilna. Dla organów ścigania nie jestem ofiarą, tylko osobą, która jest sama sobie winna. A przecież lichwiarz mnie oszukał. Mówił: zanim dostanie pani kredyt w banku, my pani pożyczymy, a potem szybko nam pani zwróci. Efekt? Bank nie dał pożyczki, a lichwiarz zabrał kawalerkę na warszawskiej Woli wraz z moimi osobistymi rzeczami: meblami, pościelą ubraniami i pamiątkami - mówi Chołaszczyńska. - Szantażował mnie, wymuszał pieniądze. Nawet wtedy, gdy nie chciałam się wyprowadzić, wyłamał zamki i zamieszkał ze mną. Byle mnie z mieszkania wykurzyć. Jak uciekłam, sprzedał je.
- Straciliśmy dwa pokoje z kuchnią, 50 metrów kwadratowych - Wilczyńska sięga po chusteczkę. - Wiem, że popełniliśmy błąd, zgadzając się na tzw. prywatną pożyczkę. Ale przecież dostaliśmy 70 tys. zł, a lichwiarz przejął w kilka miesięcy mieszkanie warte ponad 300 tys. Teraz nas nachodzi, straszy. Nie wyprowadziliśmy się, więc grozi nam eksmisja na bruk.
Prokurator od lichwy Eksperci od dawna alarmowali, że ze skutecznością ścigania lichwy jest źle. Prokuratorzy łatwo odpuszczają i umarzają takie sprawy, a jeszcze częściej ich nie wszczynają. Zasłaniają się tym, że ofiary były świadome, na jakich zasadach pożyczają pieniądze. Zgadzały się np. na warunkową sprzedaż lub przepisanie własności mieszkania pod zastaw pożyczki, czyli zwierały umowy cywilnoprawne. A w Polsce jest pełna wolność zawierania umów.
Jak mówi "Gazecie" prokurator krajowy Edward Zalewski, od grudnia trwa analiza akt takich spraw. Chodzi choćby o kwalifikację prawną. Zalewski sam przyznaje, że lichwiarskie praktyki powinny być ścigane z art. 304 kodeksu karnego (o wykorzystywaniu przymusowej sytuacji ofiary), a nie - jak najczęściej się dzieje - z art. 286 kk (mówi o oszustwie).
- Po tej analizie prokuratorzy w całym kraju otrzymają wytyczne, w jaki sposób prowadzić takie sprawy, żebyśmy skuteczniej ścigali lichwiarzy - zapowiada Zalewski.
Poza tym w biurze postępowania przygotowawczego Prokuratury Krajowej będzie też wyznaczony specjalny prokurator, który będzie koordynował postępowania w sprawie lichwy.
W najbliższym czasie Zalewski ma się też w sprawie ścigania lichwy spotkać z komendantem głównym policji.
Historia ofiar warszawskiego lichwiarza w jutrzejszym "Dużym Formacie" Dla "Gazety" Justyn Piskorski, prawnik z UAM w Poznaniu Mam nadzieję, że to początek przełomu w myśleniu prokuratury i policji o lichwie. Cieszą zapowiedzi Prokuratury Krajowej, ale to wciąż za mało. Ważne jest skuteczne oddziaływanie na mentalność prokuratorów i policjantów, by zmobilizować ich do pomocy i działania już przy pierwszym spotkaniu z ofiarami lichwiarzy. Lichwa jest bardzo skomplikowana od strony prawnej i często trudno zdobyć dowody przestępstwa, ale nie można traktować ludzi, którzy wpadli w sidła lichwiarzy, jako samych sobie winnych. Nie mówiąc już o tym, że pożyczanie na bardzo wysoki procent ludziom w trudnej sytuacji jest po prostu niemoralne.