http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Można już ścigać Andersa Högströma

sid, Kraków
2010-02-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-02 19:42

Krakowski sąd wydał wczoraj Europejski Nakaz Aresztowania dla Andersa Högströma. Prokuratura podejrzewa Szweda o zlecenie kradzieży napisu "Arbeit macht frei".

- Nakaz zostanie teraz przetłumaczony na szwedzki i wysłany do sądu właściwego dla miejsca zamieszkania poszukiwanego - tłumaczy sędzia Rafał Lisak, rzecznik krakowskiego sądu. - Na podstawie tego nakazu Szwedzi będą mogli go zatrzymać. Natomiast o jego ewentualnym wydaniu zdecyduje szwedzki sąd.

Napis znad bramy byłego obozu Auschwitz został skradziony 18 grudnia. Odnaleziono go kilkadziesiąt godzin później we wsi Czernikowo koło Torunia. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. To właśnie z nimi miał kontaktować się Szwed Anders Högströem. Potwierdzili to podczas przesłuchania dwaj z zatrzymanych Polaków. Prokuratura ma też dowody, że w marcu ub. roku Högströem był na rekonesansie w Auschwitz. W wywiadzie dla "Gazety" próbował on bagatelizować swoją rolę. Twierdził, że był jedynie pośrednikiem w odbiorze tablicy z napisem. Przekonywał też, że kontaktował się z polskimi organami ścigania, by pomóc w jej odzyskaniu. Sama tablica z napisem wróciła niedawno do muzeum Auschwitz.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':