(przepisy zmieniające kodeks cywilny oraz ustawę o kredycie konsumenckim) weszła w życie w 2006 r. W teorii ma chronić przed wygórowanymi opłatami oraz lichwiarskim oprocentowaniem pożyczek i kredytów. Ustawa ograniczyła ich oprocentowanie do ok. 22 proc. w skali roku. Łączna kwota wszystkich opłat, prowizji oraz kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki (z wyłączeniem kosztów ubezpieczenia spłaty kredytu) nie może przekroczyć 5 proc. pożyczki. Dotyczy to każdego kredytu do 80 tys. zł lub równowartości w innej walucie. Ustawa ta przewiduje grzywnę, ograniczenie lub pozbawienie wolności do 2 lat dla nieuczciwych kredytodawców. A i tak banki, firmy kredytowe, parabanki oraz tzw. prywatni inwestorzy nauczyli się ją omijać. Banki opakowują pożyczki m.in. w prowizje , opłaty przygotowawcze, wykupienie ubezpieczenia. Lichwiarze podpisują umowy kupna-sprzedaży, zastawu lub czasowego przewłaszczenia, by ukryć, że to pożyczka. A firmy kredytowe podpisują umowy cywilnoprawne i dzięki temu nie podlegają nadzorowi finansowemu jak banki czy firmy ubezpieczeniowe.
Źródło: Duży Format