http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stefczyk w grobie się przewraca

Maciej Samcik
2010-02-02, ostatnia aktualizacja 2010-02-02 09:21

Przekształcenie SKOK-ów w ogólnopolski moloch - z tą samą ofertą dla stoczniowca w Szczecinie i krawca w Zakopanem - to zaprzeczenie idei Stefczyka

Maciej Samcik
Maciej Samcik
Czytaj: Kasy Stefczyka wchodzą na rynek. Po co SKOK-om nowa marka?

Czy Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, czyli SKOK-i, w których lokuje i pożycza pieniądze 2 mln Polaków, przekształcą się w jeszcze jeden ogólnopolski bank? To byłby ostateczny koniec idei lokalnych kas samopomocowych, które miały być alternatywą dla pazernych banków komercyjnych. Niestety, do tego właśnie zdaje się dążyć ekipa Grzegorza Biereckiego, byłego działacza "Solidarności", który od 17 lat szefuje SKOK-om w Polsce.

Kilka lat temu Bierecki usiłował zdobyć pozwolenie nadzoru finansowego na stworzenie obok tych kas banku oszczędnościowo-kredytowego. Kiedy nadzór postawił weto, jedna ze spółek związanych ze SKOK-ami chciała kupić w Niemczech licencję na prowadzenie banku. Obowiązywałaby na terenie całej Unii, również w Polsce. Plan nie wypalił, bo kontrahent się wycofał.

Teraz - jak piszemy dziś na stronach gospodarczych "Gazety" - sześć dużych kas SKOK-ów, w sumie jedna czwarta placówek całej sieci, stworzyło sojusz - Kasy Stefczyka. Nazwa i logo są łudząco podobne do znaków firmowych największego SKOK-u Stefczyka. Czy to pierwsza jaskółka fuzji?



Kasy-członkowie formalnie zachowują niezależność, ale mają wspólnie oferować lokaty i pożyczki, razem się reklamować i wspólnie rozpatrywać wnioski o pożyczki. Już dziś mają wspólną infolinię i reklamują kredyt gotówkowy, jakby były jedną firmą.

Z biznesowego punktu widzenia to nawet niezły pomysł. Ale mimo to patron przedsięwzięcia, twórca przedwojennych kas Franciszek Stefczyk, musi się w grobie przewracać. Tworzył małe samopomocowe kasy, które udzielały drobnych pożyczek i pozwalały lokować pieniądze na procent lepszy niż w banku. Działały przy osiedlach lub parafiach, nie utrzymywały tabunów pracowników i oddziałów, ryzyko kredytowe było niskie, bo wszyscy się znali.

Przekształcenie SKOK-ów w ogólnopolski moloch - z tą samą ofertą dla stoczniowca w Szczecinie i krawca w Zakopanem - to zaprzeczenie idei Stefczyka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 24 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    58 głosów