-Mam zamiar umrzeć w fotelu we własnym ogrodzie, ze szklaneczką brandy, słuchając muzyki Thomasa Tallisa z iPoda - mówił Pratchett wzeszłym roku. Wybrał sobie tego XVI-wiecznego kompozytora, bo "jego
muzyka zbliża do nieba nawet ateistę".
61-letni Pratchett jest autorem słynnej serii fantasy "Świat Dysku", popularnej szczególnie wśród nastolatków. Sprzedał ponad 50 mln książek. Od dwóch lat prowadzi kampanię na rzecz legalizacji pomocy w samobójstwie. - Moje życie, moja śmierć, mój wybór - mówił wczoraj na prestiżowym dorocznym wykładzie im. Richarda Dimblebya w londyńskim Royal College of Physicians.
Wykład pod tytułem "Uścisnąć dłoń śmierci" stał się wydarzeniem w Wielkiej Brytanii. Mimo kilku prób podjętych przez posłów (ostatnia w 2006 r.) rząd tego kraju nie chce odstąpić od karania eutanazji i pomocy w samobójstwie, tak jak to zrobiły - pod pewnymi warunkami -
Holandia czy
Belgia. Eutanazja jest na Wyspach nielegalna, a za pomoc w samobójstwie grozi formalnie nawet 14 lat więzienia.
Pratchett, zdeklarowany ateista, zaapelował, by przestać przymykać oczy na problem i otworzyć specjalną furtkę dla tych, którzy nie są w stanie dalej żyć. Miałyby nią być trybunały rozsądzające prośby o wspomagane samobójstwo. Co ciekawe, pisarz zaproponował, że gotów jest sam przetestować ich działanie na własnej skórze.
W skład sądów Pratchetta wchodziliby specjalista od prawa rodzinnego i lekarz specjalizujący się w nieuleczalnych i przewlekłych chorobach prowadzących do śmierci. Mieliby oni wspólnie wydawać zgodę na pomoc w samobójstwie, dając gwarancję, że osoby bliskie czy lekarze pomagający w odejściu z tego świata nie będą ścigani przez prawo.
Pisarz zaznacza, że w całej sprawie kluczowe jest sprawdzenie, czy osoba, która chce ze sobą skończyć z powodu nieuleczalnej bądź degenerującej ciało choroby, jest świadoma, zdrowa na umyśle i nie znajduje się pod presją innych. - Lekarze, którzy przez stulecia pomagali nam żyć dłużej i zdrowiej, teraz powinni pomóc nam umrzeć spokojnie pośród naszych bliskich - mówi.
Kampania na rzecz pomocy w samobójstwie nie jest dla Pratchetta pisarską prowokacją, ale stała się czymś w rodzaju życiowej misji. W 2007 roku lekarze zdiagnozowali u niego nieuleczalną chorobę - alzheimera. Pisarz zapowiada, że chciałby napisać jeszcze dwie książki, zanim choroba odbierze mu pamięć. A potem chce "odejść na własnych warunkach".
Prawu do wspomaganego samobójstwa sprzeciwiają się Kościoły katolicki i protestancki oraz organizacje promujące opiekę paliatywną. Jednak z sondaży wynika, że 75 proc. Brytyjczyków je popiera.
W zeszłym roku prokuratorzy zyskali swobodę decydowania, czy ścigać krewnych, którzy dopomogli osobie śmiertelnie chorej w samobójstwie. W praktyce większość prokuratorów przymyka oko na tzw. turystykę eutanazyjną. Chodzi o wyjazdy do szwajcarskiej kliniki Dignitas oferującej legalnie pomoc w samobójstwie. Choć życie zakończyło tam już 115 Brytyjczyków, a wielu z nich skorzystało przy tym z pomocy bliskich, prokuratura nie ścigała nikogo.
Tydzień temu z zarzutów o próbę zabójstwa została oczyszczona 51-letnia Kay Gilderdale. W 2008 roku pomogła ona umrzeć swej 31-letniej córce przykutej do łóżka od 15 lat z powodu nieuleczalnego syndromu chronicznego zmęczenia. _