http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Katecheza na indeksie - sposób na dyscyplinę

Roman Daszczyński, Gdańsk
2010-02-02, ostatnia aktualizacja 2010-02-02 09:24

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź
Fot. Rafal Malko / Agencja Gazeta

Kto uczęszcza na lekcje religii, ma mieć stosowne potwierdzenie w postaci indeksu - zarządził arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź. Pomysł nie jest nowatorski, ale i tak budzi kontrowersje

ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Księża archidiecezji gdańskiej w ostatnią niedzielę odczytali z ambon list gdańskiego metropolity w tej sprawie. "Indeksy katechizacji" zaczną obowiązywać zaraz po feriach zimowych, na poziomie szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Ich rozprowadzaniem mają się zająć proboszczowie za pośrednictwem parafii - przepisy nie pozwalają bowiem na angażowanie w to placówek oświatowych. Proboszczowie mają zaopatrzyć parafie w "indeksy" do końca stycznia. Koszt takiej książeczki w wydziale katechetycznym gdańskiej kurii to 1 zł, wierni mają płacić "co łaska". Jeden indeks powinien wystarczyć na całą katechezę - są w nim rubryki ukazujące kolejne etapy nauczania religii, z miejscem na potwierdzenie wpisu przez proboszcza.

- To dobry pomysł, który może ułatwić życie i księżom, i uczniom - ocenia ks. Piotr Tomasik z rady katechetycznej Episkopatu. - Jest to jakaś informacja wewnętrzna dla Kościoła. Ze świadectwa szkolonego nie wynika, czy ktoś chodził na lekcje religii Kościoła rzymskokatolickiego, czy po prostu na świecką etykę. Proboszcz, który funkcjonuje wśród wiernych od dwudziestu lat i ma małą parafię, będzie wiedział i bez indeksu, z kim ma do czynienia. Ale jak ma sobie radzić świeżo upieczony proboszcz, który dostał parafię na 20 tys. wiernych?

- Gdy słyszy się o takich urzędniczych pomysłach na skuteczne głoszenie Ewangelii, to ogarnia smutek - mówią "Gazecie" młodzi kapłani z Pomorza. - To trochę tak, jakby biskup przy drzwiach kościoła zawiesił ojcowski pas i powiedział: "No, to teraz uważajcie". Nic nie wiadomo, by Chrystus rozdawał jakikolwiek rodzaj legitymacji przy okazji Kazania na Górze. Uczeń ma widzieć w księdzu nie pana od "indeksów", ale przyjaciela, który pomaga zrozumieć trudności wiary i świata. Biurokratyczne metody nie zastąpią pracy duszpasterskiej, a prawda jest taka, że polski Kościół ma coraz gorsze kontakty z młodzieżą i ją traci w błyskawicznym tempie. Nie tylko zresztą z młodzieżą, bo coraz częściej się zdarza, że w wielkim bloku mieszkalnym kolędę przyjmuje tylko kilka rodzin.

"Indeksy katechizacji" obowiązują od kilku lat w archidiecezji warszawskiej i krakowskiej, a także diecezji sosnowieckiej. Pomysł wzorowany jest na "paszportach" z Kościołów w państwach Zachodu, gdzie odnotowuje się informacje o udzielonych sakramentach.

- Indeksy funkcjonują u nas już od blisko pięciu lat i dobrze się przyjęły - zapewnia ks. Marek Przybylski, dyr. wydziału duszpasterstwa dzieci i młodzieży archidiecezji warszawskiej. - Nie chodzi o ograniczenie czyjejkolwiek wolności, ale o zmobilizowanie uczniów. W życiu młodego człowieka zmieniają się katecheci i szkoły, a indeks zostaje. Funkcjonuje jako dokument, ale potem może być miłą pamiątką z czasów szkolnych. Proboszczowi ułatwia życie, bo od razu wiadomo, z kim ma do czynienia. Ale też nie jest tak, że jeśli ktoś przyjdzie w sprawie bycia rodzicem chrzestnym i nie będzie miał swojego indeksu, to już jest na przegranej pozycji. Tutaj o wszystkim decyduje prawo kanoniczne, więc jeśli są sakramenty i życie według zasad wiary, to problemu nie będzie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 56 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':