Chodzi o słynną sprawę sporu o zapłatę 240 tys. za wykończenie willi państwa Wassermannów w Krakowie. Emerytka, której zięć wszedł w spór z ówczesnym koordynatorem służb specjalnych w rządzie
PiS-u napisała dwa listy do telewizji ze skargą na Wassermanna. Powodem było jego wystąpienie w telewizyjnym programie "Sprawa dla reportera" w charakterze autorytetu w dziedzinie prawa i moralności. W listach Gąsior pisała, że
Zbigniew Wassermann uchyla się od zapłaty za wykonane prace wysuwając zastrzeżenia do ich jakości. I oceniła, że wobec tego jego występy w telewizji i "umoralnianie - to są kpiny z przyzwoitości!".
Dziennikarze udostępnili listy Wassermannowi dla zajęcia stanowiska. A ten wystąpił do sądu przeciw Wandzie Gąsior o pomówienie, które naraziło go na utratę zaufania opinii publicznej. W innym postępowaniu oskarżył jej zięcia o narażenie go na utratę życia przez wadliwe zamontowanie instalacji elektrycznej do wanny z hydromasażem (prokuratura umorzyła sprawę nie dopatrując się zamiaru zamachu na życie Wassermannów).
W sprawie o pomówienie Wanda Gąsior nie była w stanie znaleźć adwokata, który zechciałby ją bronić przed członkiem ówczesnego rządu. W końcu obrony podjął się - nieżyjący już - prof. Zbigniew Hołda, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. On też napisał pani Gąsior skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdy sądy uznały Wandę Gąsior winną umarzając warunkowo sprawę z powodu znikomej szkodliwości społecznej.
W skardze do Strasburga Wanda Gąsior dowodzi naruszenia wolności słowa, w tym prawa obywatela do skargi. Powołuje się na to, że • prawo do krytyki funkcjonariusza jest dużo szersze, niż zwykłego obywatela, • że jej zarzuty, wbrew ocenie sądów, wiązały się z działalnością publiczną Wassermanna, który występował w roli autorytetu moralnego, • że miały charakter ocen, które nie podlegają kryterium prawdy (sądy uznały, że nie jest w ich gestii rozstrzygać, kto ma racje w sporze o pieniądze, ale jednocześnie, że w listach do telewizji Wanda Gąsior pisała nieprawdę).
Wanda Gąsior zwraca też uwagę, że pisząc do telewizji nie liczyła się z upublicznieniem treści tych listów. I że wystąpienia do mediów można traktować jako formę realizacji prawa obywatela do skargi. Skarga ta zaś dotyczyła bardzo wpływowego członka władzy. Ukaranie za taki list może wywołać "efekt mrożący" w postaci odstraszenia obywateli od skarg na władzę.
Właśnie Trybunał w Strasburgu zakomunikował skargę Wandy Gąsior polskiemu rządowi. To oznacza, że wstępnie uznał ją za dopuszczalną i będzie chciał ją osądzić.