Nie milkną komentarze po decyzji premiera, że nie wystartuje on w wyborach prezydenckich. Opozycja mówi, że pan stchórzył - zacytowała komentarze
PiS Monika Olejnik.
- A co ma mówić? Widzę intelektualną bezradność na twarzach niektórych z tych, którzy mają śmiałość komentować - odpowiedział Tusk. I zauważył, że
Jarosław Kaczyński do tej pory nie skomentował jego decyzji. - Co jak co, ale w tym tygodniu szef partii opozycyjnej powinien być obecny i powiedzieć co jako szef partii opozycyjnej sądzi o propozycjach naprawy finansów publicznych, które przedstawiliśmy - dziwił się. A Jarosław Kaczyński zniknął na cztery dni. - Zarzucanie mi tchórzostwa to klasyczna zagrywka pisowska metoda, jeśli nie mam nic do powiedzenia na wszelki wypadek komuś dokopię, komuś dokuczę - ocenił. I dodał: - Gdybym ja był ich doradcą, kazałbym im demonstrować radość i uznanie, ale widać, że to jest ponad ich siły,
Tusk po raz kolejny negatywnie ocenił urzędującego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - Przegrywa tę prezydenturę nie dlatego, że wokół jest mrowie genialnych kandydatów, ale dlatego, że ten typ prezydentury zaproponował Polakom. Musiałby być kimś innym, by wygrać.
Unikał też jednoznacznej odpowiedzi, który z potencjalnych kandydatów (Bronisław Komorowski i
Radosław Sikorski) miałby według niego większe szanse w starciu z Lechem Kaczyńskim: -Jeden i drugi powinien wygrać.
A ma pan dylemat kto będzie bardziej lojalny?- Nie dbam o to, czy będą lojalni. Nie chcę, żeby
Lech Kaczyński był prezydentem. Zamiast być prezydentem RP był patronem i liderem opozycji. Prezydent Lech Kaczyński, by wygrać wybory musiałby pokonać samego siebie, musiałby być kimś innym - podsumował szef rządu.
Kogo zatem wystawi PO? I czy kandydata wskażą działacze w prawyborach?
- Nie, nie sądzę, by była to typowa formuła prawyborów, czyli wielomiesięcznego jeżdżenia kandydatów i przekonywania do siebie, szczególnie, że jednym z naturalnych kandydatów jest urzędujący marszałek Sejmu. Wolałbym, żeby nie doszło do takiej ostrej wewnętrznej kampanii. Ale zastanawiam się nad tym, czy nie można by po raz pierwszy w Polsce doprowadzić do wskazania kandydata przez wszystkich działaczy Platformy, to jest około 50 tysięcy ludzi. I to jest technicznie możliwe, przez internet, a wewnętrzna organizacja partii pozwala na to. Niewykluczone, że to zrobimy - zapowiedział szef rządu.
Co więcej nie wykluczył, że w takim rankingu mógłby wystartować Andrzej Olechowski, który po rezygnacji Tuska zaapelował do PO o poparcie. - Jeśli zdecydujemy o takim powszechnym poparciu, to każdy kto chce poparcia PO powinien móc uczestniczyć w takim rankingu. Ale reguły są regułami, jeśli przegra, nie kandyduje. Gdyby Andrzej Olechowski zyskał wsparcie większości, to sam bym powiedział, ok powinien być kandydatem - dodał Tusk.
Z ciężkim sercem, by pan powiedział - dopytała Olejnik.
Bez serca - roześmiał się szef rządu.