http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak pomóc konkretnej osobie

rozmawiała Ewa Siedlecka
2010-01-30, ostatnia aktualizacja 2010-01-29 22:15

Ludzie nie ufają organizacjom, które obiecują, że przeznaczą pieniądze na swoich podopiecznych. Ufają za to ludziom potrzebującym. Dzięki subkontom rodzice angażują się w pomoc własnemu dziecku, nakłaniają znajomych, uruchamiają łańcuch dobrej woli - rozmowa ze Stanislawem Kowalskim, prezesem Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą"

ZOBACZ TAKŻE
Ewa Siedlecka: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" działa przede wszystkim poprzez zakładanie subkont konkretnym dzieciom. Dlaczego akurat tak zbieracie pieniądze?

Stanisław Kowalski, prezes Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą": Działamy w ten sposób już dziesięć lat. To o wiele skuteczniejsza metoda zbierania pieniędzy. Można powiedzieć, że o 900 proc. Ludzie nie ufają organizacjom, które obiecują, że przeznaczą pieniądze na swoich podopiecznych. Ufają za to ludziom potrzebującym. Dzięki subkontom rodzice angażują się w pomoc własnemu dziecku, nakłaniają znajomych, uruchamiają łańcuch dobrej woli. Piszą apele i organizują ich publikację w mediach. Formalnie są to apele fundacji, gdyż prywatna osoba nie może zorganizować zbiórki publicznej, a taką jest apel o przekazanie darowizny na konkretną osobę. Nie może też zbierać procentu podatku.

Czyli sukces w zebraniu pieniędzy zależy od zaradności rodziców?

- Tak. My nie bylibyśmy w stanie jako fundacja samodzielnie pilotować spraw dziesięciu tysięcy podopiecznych. Umożliwiamy samopomoc.

Jedne historie wzruszają ludzi bardziej niż inne, chociaż to dziecko, które mniej wzruszy, może potrzebować więcej pieniędzy, a to, które dostało więcej, nie potrzebować aż tylu. Co wtedy? Dodajecie potrzebującemu?

- Nie, wszystkie pieniądze zebrane na dane dziecko przeznaczane są wyłącznie na jego potrzeby. Jeśli np. leczenie wszystkiego nie pochłonie, to potrzebna jest jeszcze droga rehabilitacja, leki, przejazdy. Nigdy nie jest za dużo.

To co z dzieckiem, które zebrało za mało?

- Bardzo często darczyńcy przekazują pieniądze na wszystkie dzieci, a nie na jedno konkretne. Wówczas możemy te pieniądze rozdzielić pomiędzy najbardziej potrzebujących. Nie zdarzają się więc tak dramatyczne sytuacje, żeby dziecko, które zebrało za mało, zostało bez pomocy.

Ile udaje się zebrać na takim subkoncie?

Jeśli pieniądze mają być przeznaczone na operację za granicą, to udaje się zebrać nawet i pół miliona złotych. Na rehabilitację - w granicach 40-50 tys. zł.

Obsługa subkont, ogłoszenia w mediach o konkretnych dzieciach kosztują. Czy potrącacie te koszty z subkont?

- W zeszłym roku obsługa 9 tys. 700 subkont naszych podopiecznych, w tym specjalna infolinia dla rodziców, dzięki której mogą sprawdzić stan subkonta, kosztowała niemal milion złotych. Tych kosztów nie potrącamy. Środki na nie pozyskujemy od sponsorów - najczęściej od instytucji i firm. Nie jest to proste, ale jakoś się udaje. Sponsorzy finansują nasze wydawnictwa, z których sprzedaży możemy utrzymać działalność fundacji.

W jaki sposób przekazujecie rodzicom pieniądze? Prawnie nie są właścicielami subkont i nie mają prawa do pieniędzy.

- Nie dajemy pieniędzy, tylko zwracamy koszty na podstawie faktur: za leczenie, leki, przejazdy, rehabilitację itd. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy, żeby najpierw zapłacić, umawiamy się np. z apteką, żeby obciążyła nasze konto. Zdarza się też, że załatwiamy przeloty za darmo. Niestety, pojawiają się konflikty, a nawet próby oszustw w postaci np. dostarczania sfałszowanych faktur bądź próby wykorzystania pieniędzy z subkont niby na leki, a w rzeczywistości na zupełnie inne, niezdrowotne cele.

Ideą jednego procentu było wspieranie organizacji pozarządowych, a nie konkretnych osób. Czy nie uważa pan, że subkonta są zaprzeczeniem tej idei?

- Uważam, że nie. Jeśli fundacja realizuje swoje cele - które są celami pożytku publicznego - przez subkonta, to wszystko jest w porządku. My po prostu spełniamy wolę podatnika, który wskazuje cel, którym jest konkretne dziecko. Prawnie wszystko jest w porządku, bo pieniądze formalnie są własnością fundacji. Inna sprawa, czy wszystkie fundacje rzeczywiście przekazują pieniądze osobom, na które podatnicy je wpłacili. Z tego, co wiem, bywa różnie.

Zbieranie na subkonta jest o wiele skuteczniejsze niż na fundację. I jest dla fundacji zbawienne, bo uwalnia ją od konieczności rozdzielania pozyskanych środków. Proszę sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy dostali kilkanaście milionów złotych do rozdysponowania pomiędzy podopiecznych. Jak to sprawiedliwie zrobić? Ile byłoby konfliktów, oskarżeń? A tak sprawa jest czysta: decydują podatnicy. To nas uwalnia od wielkich obciążeń: psychicznych, moralnych, a nawet zatrudnieniowych.

***

W zeszłym roku Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą" była liderem jednego procentu: zebrała 61 mln 859 tys. 671 zł, z czego 2 mln 300 tys. to wpłaty na fundację, reszta - na poszczególne subkonta

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':