http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bezrobotni magistrowie idą na studia

Aleksandra Lewińska
2010-01-30, ostatnia aktualizacja 2010-01-30 12:21

Pośredniaki opłacają studia podyplomowe tym, którzy nie mogą znaleźć etatów. Chętnych masa

<b>Magister z pośredniaka</b>
Katarzyna Zbilska dzięki pieniądzom
z urzędu pracy zaczęła podyplomowe
studia w Wyższej Szkole Gospodarki
w Bydgoszczy. Po miesiącu nauki
znalazła etat. Dziś pracuje w jednym
z bydgoskich urzędów
Fot. Tymon Markowski / Agencja G
Magister z pośredniaka Katarzyna Zbilska dzięki pieniądzom z urzędu pracy...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
W Bydgoszczy w ciągu ostatniego półrocza pieniądze wzięło 80 bezrobotnych magistrów, w Poznaniu - 62, w Krakowie - 24. A jeszcze dwa lata temu urzędy finansowały studia zaledwie kilku osobom rocznie. Teraz jest ostatni dzwonek, by dostać dofinansowanie na najbliższy semestr.

Katarzyna Zbilska z Bydgoszczy w 2008 r. zrobiła magisterkę z zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po studiach przez pół roku szukała pracy. Na rynku szalał kryzys. - Wysłałam 50 podań, miałam mnóstwo rozmów kwalifikacyjnych, do każdej solidnie się przygotowywałam. I nic - mówi.

Później pośredniak zaproponował jej staż w wydziale geodezji urzędu miasta. - To była praca zupełnie niezgodna z moim wykształceniem, ale przyjęłam ją, bo chciałam zdobyć jakiekolwiek doświadczenie - mówi 26-latka.

Na stażu zarabiała ok. 600 zł. Po jego zakończeniu propozycji pracy nie dostała. Zaczęła na nowo szukać etatu. Znów bezskutecznie. Na studia podyplomowe nie było jej stać. Gdy dowiedziała się, że za naukę może zapłacić pośredniak, poszła do bydgoskiej Wyższej Szkoły Gospodarki. Wybrała kierunek zamówienia publiczne.

- Studia dodały mi wiary w siebie, przestałam czuć, że tracę czas - mówi. PUP pokrył koszty w całości. Zapłacił 4 tys. zł. I wypłacał pani Katarzynie miesięczne stypendium - 115 zł. Miesiąc po rozpoczęciu nauki pani Katarzyna znalazła pracę.

Ale pieniędzy nie musiała zwracać. - Podczas nauki bezrobotny może rozpocząć pracę. Ba! Nawet powinien. I my mu w poszukiwaniach etatu pomagamy - mówi Barbara Grabowska, szefowa bydgoskiego pośredniaka. - Pieniądze trzeba oddać tylko, gdy z własnej winy student przerwie naukę lub jej nie ukończy.

W styczniu do bydgoskiego pośredniaka wpłynęło kolejnych 57 wniosków o pieniądze na studia rozpoczynające się w tym semestrze. Na biurku szefa poznańskiego PUP leży kilkadziesiąt wniosków - otrzymał je w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Skąd tak duże zainteresowanie? Zmiany wymusiła trudna sytuacja na rynku pracy. Bydgoscy urzędnicy, zanim zaczęli fundować studia, zapytali 750 bezrobotnych absolwentów, jakiej pomocy oczekują. - Pytaliśmy: czy chcą iść na staż, szkolenie, czy wolą kurs dla zakładających własną działalność gospodarczą. Co czwarty twierdził, że studia podyplomowe to najlepsze rozwiązanie. Dzięki nim podniesie kwalifikacje, zawęzi specjalność i zwiększy szanse na rynku pracy. Zdecydowaliśmy się na ten projekt, uzasadniając roboczym hasłem: "Nie wyjeżdżaj do Irlandii" - opowiada Grabowska.

Lawinę wniosków o sfinansowanie podyplomówek spowodowało coś jeszcze. - W lutym zeszłego roku znowelizowano ustawę o promocji zatrudnienia - mówi Maria Sowińska, zastępczyni dyrektora PUP w Poznaniu. - Zwiększono kwoty dotacji, ale - co dla bezrobotnych magistrów najistotniejsze - zniesiono obowiązek uprawdopodobnienia zatrudnienia. Wcześniej bezrobotny musiał dostarczyć deklarację od pracodawcy zainteresowanego przyznaniem mu etatu, jeśli podniesie swoje kwalifikacje.

Rzeczywiście - o pieniądze nie jest trudno. Kiedy jesienią bydgoski pośredniak ogłosił, że da pieniądze na studia podyplomowe 35 bezrobotnym, absolwenci szturmem rzucili się do urzędu. Wpłynęło 88 wniosków. Urzędnicy poszli im na rękę - prawie wszyscy dostali dofinansowanie. - Pod warunkiem że potrafili wytłumaczyć, po co im studia podyplomowe, i przekonać, że warto dać na nie pieniądze - mówi Grabowska. - Jeżeli mamy wątpliwości, wysyłamy absolwenta na indywidualną rozmowę z doradcą. I jego opinia jest wiążąca - dodaje.

Bezrobotni absolwenci najczęściej chcą się uczyć: rachunkowości, edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, planowania i zarządzania funduszami europejskimi, logistyki i transportu, bezpieczeństwa i higieny pracy. Wielu zdecydowało się na modne kierunki: pośrednictwo w obrocie nieruchomościami, audyt energetyczny, zarządzenie zasobami ludzkimi czy kryminalistykę.

W tym semestrze za studia jednej osoby PUP w Bydgoszczy zapłaci średnio 3037 zł (da pieniądze co najmniej 50 magistrom). Będzie wypłacał nieco wyższe stypendium niż w ubiegłym półroczu - 143,40 zł miesięcznie.

- Studiowanie zadziałało jak terapia. Co czwarty z bezrobotnych, którym jesienią zapłaciliśmy za podyplomówkę, już znalazł pracę. A wcześniej bezskutecznie szukał jej przez miesiące - cieszy się Barbara Grabowska. Jej zdaniem studia podyplomowe to skuteczniejsza forma pomocy niż kilkutygodniowe szkolenia zawodowe, które pośredniaki proponują najczęściej.

Szefostwo poznańskiego pośredniaka ocenia program bardziej sceptycznie: - Ta forma pomocy nie powinna dominować nad innymi. Magistrowie mają już kwalifikacje, a najtrudniej na rynku pracy mają ci bez żadnego zawodu - mówi Sowińska. - Podjęcie studiów podyplomowych jest proste, a jednocześnie dość drogie. I długofalowe. Czasem budzi wątpliwości: czy podyplomówka rzeczywiście zwiększa szanse na rynku pracy?

I zapowiada, że w tym roku zaostrzy kryteria. Zrobiono już tak np. w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie. Pieniądze na studia podyplomowe dostaną tylko ci absolwenci, którzy figurują w statystykach pośredniaka co najmniej pół roku.

Rynek pracy jest dziś najbardziej bezwzględny dla osób młodych. Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej pod koniec roku więcej niż co piąty bezrobotny (22,7 proc.) to osoba poniżej 25. roku życia. W listopadzie 2009 r. w statystykach pośredniaków w całym kraju figurowało 411,5 tys. młodych. Ilu z nich ma dyplom magistra? Tego nie wiadomo.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 102 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':