W piątek prokuratorzy i obrońcy zwołani zostali przez sędziego Pawła Dobosza na tzw. posiedzenie organizacyjne, poprzedzające rozpoczęcie procesu. Adwokaci Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego, ps. "Słowik", oskarżonych o podżeganie do zabójstwa szefa polskiej policji w czerwcu 1998 r. (Bogucki ma także zarzut współudziału w zabójstwie, prokuratura uważa, że stał na czatach) złożyli wnioski o zwrot sprawy do prokuratury. Uważają, że nie ma gwarancji rzetelności procesu, dopóki w Łodzi toczy się równoległe śledztwo, w którym prokuratura wciąż poszukuje osoby, która zastrzeliła Papałę oraz jej ewentualnych mocodawców.
Według mecenasa Jerzego Mileja, obrońcy "Słowika" prokuratura powinna też przed rozpoczęciem procesu przesłuchać, w drodze pomocy prawnej, mieszkającego w
USA Edwarda Mazura. Polonijny biznesmen ścigany jest międzynarodowym listem gończym za zlecenie tej zbrodni. W procesie "Słowika" i Boguckiego, Mazur ma wystąpić jako świadek. - Główny świadek - podkreśla mecenas Milej. Bo Mazur, według prokuratury był uczestnikiem spotkania, na którym w kwietniu 1998 r. za głowę generała wyznaczono 40 tys. dolarów. Amerykański sąd odmówił ekstradycji Mazura, uznając m.in. za niewiarygodne zeznania Artura Zirajewskiego, ps. "Iwan", który obciążył Polonusa. "Iwan" - przypomnijmy - zmarł 3 stycznia tego roku w szpitalu gdańskiego aresztu.
Ani prokuratorzy Elżbieta Grześkowiak, Jerzy Mierzewski, ani sędzia Paweł Dobosz nie podzielili argumentów obrony o konieczności zwrotu akt do śledztwa. Z Łodzi sąd ściągnie kilkanaście tomów akt, by obrona przekonała się czy nie ma w nich ważnych dla procesu "Słowika" i Boguckiego dowodów. Sędzia Dobosz zasugerował też, że sąd wystąpi o przesłuchanie Mazura w USA.
Sąd zmienił jednak termin rozpoczęcia procesu. Uczynił to dlatego, że Bogucki wypowiedział pełnomocnictwo swojemu poprzedniemu adwokatowi, a mec. Adam Solecki - nowy obrońca - wyznaczony został dopiero tydzień temu i nie zapoznał się jeszcze z 60 tomami akt sprawy. Nie mógł nawet porozmawiać ze swoim klientem, bo przywieziony on zostanie do Warszawy dopiero 3 lutego.
Tydzień później proces się rozpocznie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sąd - poza momentem odczytania aktu oskarżenia - postanowił wczoraj prowadzić go bez udziału telewizyjnych kamer.