Łukasik na tacierzyńskim był w pierwszym możliwym terminie - od 7 do 14 stycznia. Wniosek o urlop złożył w
ZUS w Chorzowie. To prawdziwe zagłębie ojców na tacierzyńskim. Wnioski złożyło tu już dziewięciu innych ojców!
Urlop tacierzyński istnieje od początku 2010 r. Po co? By zmniejszyć dyskryminację kobiet na rynku pracy. Brakuje żłobków i przedszkoli, a kobietom trudno pogodzić wychowanie z pracą. Rezygnują więc z pracy. Pracodawcy wolą mężczyzn, którzy są dyspozycyjni i nie znikną, by zająć się dziećmi.
Teraz już muszą liczyć się z tym, że ojcowie będą brali wolne na opiekę nad dzieckiem.
Tacierzyński na razie trwa tydzień, od 2011 r. będą już dwa. Ojciec może go wziąć w dowolnym okresie w pierwszym roku życia dziecka. Jest płatny i przysługuje tylko ojcom. Jeśli mężczyzna go nie wykorzysta, urlop przepadnie. W Szwecji z tacierzyńskiego korzysta 42 proc. ojców; we Francji - dwie trzecie!
Gdzie pan pracuje? Maciej Łukasik: Jestem księgowym. Specjalizuję się w kadrach i płacach. Dzięki temu szybko zapoznałem się z nowymi przepisami. I skorzystałem. Wziąłem tacierzyński na córkę Ewę. To moje drugie dziecko. Pierwszy był syn, urodził się w 2003 r.
I co pan robił z dzieckiem przez ten tydzień? - Chodziłem z Ewą na spacery, byliśmy na basenie w aquaparku. Wieczorem czytałem jej "Kubusia Puchatka". Ewa powoli próbuje różnych owoców i warzyw. Przepada za winogronami. Urządzaliśmy sobie winogronowe uczty.
Przeciwnicy tacierzyńskiego ostrzegali, że mężczyźni będą brali wolne, aby jeździć na polowania albo z kumplami chodzić na imprezy. - Widzę po znajomych, że mężczyźni na równi z kobietami zajmują się dziećmi. Tak też jest u mnie. Nie wyobrażam sobie, że dzieckiem zajmują się tylko mama czy babcia.
Wielu mężczyzn narzeka, że żony nie pozwalają im zajmować się dzieckiem. "Zostaw to, nic nie umiesz, jeszcze dziecku krzywdę zrobisz" - mówią. - Rodzinę mam nietypową. Oprócz babci to dziadkowie bardzo zaangażowali się w pomoc przy dzieciach. Bawią się z nimi, pielęgnują. Widać mężczyźni z mojej rodziny mają to w genach.
Ile zajmuje panu przewinięcie dziecka? - Nie liczyłem. Ale gorszy od żony nie jestem. Mam doświadczenie. Jak syn miał 13 miesięcy, przeszedłem z nim na urlop wychowawczy na całe trzy lata.
Dlaczego? - Żona miała lepszą pensję. Zdecydowaliśmy, że ja skorzystam z wychowawczego.
Ale nie powie nam pan, że nikt się nie dziwił. Zaledwie 2 proc. polskich ojców korzysta z wychowawczego. - Ludzie z pracy kręcili z niedowierzaniem głowami. Mówili: "Ojejku". Chyba w całej historii urzędu żaden mężczyzna nie wziął wcześniej wychowawczego.
Ale kobiety z uznaniem poklepywały mnie po ramieniu. Miałem jak w raju. W sklepie sprzedawczynie, jak widziały mnie z wózkiem, to z daleka krzyczały "Panie Maćku, proszę tutaj, bez kolejki".
Wielu mężczyzn ma obawy przed braniem tacierzyńskiego. Boją się, że koledzy będą się z nich śmieli, że to umniejszy ich męskość. Z pana się śmieli? - Nie rozumiem, z czego można się tu śmiać.
Cieszy się pan z wprowadzenia tacierzyńskiego? - Po urodzeniu się dziecka mężczyźni wykorzystują zazwyczaj cały urlop wypoczynkowy i później nie ma czasu, aby z dzieckiem pobyć dłużej. Tacierzyński to zmienia. Dziecko od małego musi wiedzieć, że ma mamę i tatę. To ważne także dla ojca. Jeżeli ojciec od początku pokazuje dziecku, jak bardzo je kocha, i spędza z nim każdą wolną chwilę, to w przyszłości to zaprocentuje. Będę namawiał syna, aby wziął tacierzyński na swoje dzieci. Może wtedy to już będzie miesiąc. A miesiąc z dzieckiem, o!, to by było to.