http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Cimoszewicz: Nie zmieniam planów

rozmawiał wbs
2010-01-29, ostatnia aktualizacja 2010-01-28 19:58

Rozmowa z Włodzimierzem Cimoszewiczem senatorem, b. premierem rządu SLD

Włodzimierz Cimoszewicz
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Włodzimierz Cimoszewicz
Wojciech Szacki: Jak pan przyjął decyzję Donalda Tuska? Był pan o niej uprzedzony? Czy Tusk się pana radził?

Senator Włodzimierz Cimoszewicz, były premier: Wielu komentatorów wskazywało trafnie, że każda decyzja pana Tuska miałaby plusy i minusy. Nie jestem zaskoczony, rozumiem jego argumenty. Może z jednym zastrzeżeniem. Prezydentura - oczywiście poważnie traktowana i właściwie wypełniana - to nie tylko prestiż. Przy uznaniu oczywistego pierwszeństwa kompetencji rządu w wielu sprawach, od prezydenta zależy wiele na dobre lub na złe.

Wracając do decyzji Donalda Tuska - nie wiedziałem o niej wcześniej i w tym sensie była dla mnie zaskoczeniem. Gdy premier ją ogłaszał, odśnieżałem się w puszczy.

Jak ruch premiera wpływa na szanse: Andrzeja Olechowskiego, Jerzego Szmajdzińskiego i Lecha Kaczyńskiego?

- Odpowiem tak: żaden z potencjalnych kandydatów PO nie ma poparcia porównywalnego z tym, jakie Donald Tusk miał do czwartku. Obaj główni możliwi następcy Tuska, czyli panowie Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, są postrzegani jako bardziej prawicowi czy konserwatywni. Będzie im więc trudniej zdobyć głosy osób o sympatiach liberalnych i lewicowych. To może oznaczać wzrost poparcia dla kandydatów centrolewicy. Trudno jednak teraz o precyzyjne prognozy.

Teoretycznie zyskuje Lech Kaczyński, jeśli mimo surowych ocen ze strony ogromnej większości obywateli będzie chciał ponownie "uszczęśliwić" nas swoją obecnością-nieobecnością w Pałacu Prezydenckim. Ubył mu najgroźniejszy rywal. Ja jednak myślę, że nie zaatakuje nas zbiorowa amnezja.

Mówił pan, że najważniejsze dla Polski jest niedopuszczenie do reelekcji Kaczyńskiego. Sugerował pan wręcz, że taka możliwość może pana skłonić do startu w wyborach.

- Nie zmieniam moich osobistych planów.

A gdyby PO zaproponowała panu start w wyborach, to...

- Nie spodziewam się żadnych zaskakujących propozycji.

Czy byłby pan dziś w stanie powiedzieć, że poprze Sikorskiego czy Komorowskiego przeciw Kaczyńskiemu w II turze? Wcześniej mówił pan, że poprze Tuska... A może woli pan Olechowskiego lub Szmajdzińskiego?

- To pytania zadane o osiem miesięcy za wcześnie.

Czy decyzja Tuska zmieni coś na tzw. scenie politycznej?

- To w sporym stopniu zależy od jego planów i zdolności wcielania ich w życie. Polityczna implozja centrum i lewicy wytworzyła sporą przestrzeń, gdzie mogłoby dojść do rywalizacji o wpływy. Jednak nie sprzyja temu ideologizowanie europejskiej i polskiej polityki partyjnej. Czy można w Polsce stworzyć coś w rodzaju amerykańskiej Partii Demokratycznej? Kuszące, ale czy realne?

A co tam w puszczy?

- Zima na całego. Nie wiadomo, kiedy znowu się taka trafi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':