Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
System jak z filmu "Mission Impossible" od tego roku obowiązuje w parafii św. Jadwigi. W zakrystii kościoła zamontowano czytnik, do którego gimnazjaliści przykładają palce przed i po mszy św. Wymyślił go wikariusz ks. Grzegorz Sowa. Najpierw tłumaczył nam, że to bezpieczne i zgodne z prawem. Gdy w szkole próbowaliśmy mu zrobić zdjęcie, wezwał policję. Nie wpuścił do kościoła.
Dzieci, które przygotowują się do bierzmowania, palce w czytniku mają odciskać przez trzy lata. Powinny uczestniczyć w mszach świętych w niedziele i pierwsze piątki oraz w nabożeństwach różańcowych i roratach. Jeśli zaliczą 200 obecności, są zwolnione z egzaminu.
Gimnazjaliści ks. Sowę lubią ("poświęca nam mnóstwo czasu", "świetnie prowadzi religię", "jest autorytetem"). I generalnie podoba im się pomysł z czytnikiem. - Wygodny. Nie musimy stać w kolejce do księdza, żeby dał podpis w książeczce do bierzmowania - opowiada Karolina z drugiej klasy.
Ale już pani Jarosława, matka Grzegorza z drugiej klasy, zabroniła mu przykładać palec w kościele do czytnika. - Nie podoba mi się. Sami prowadzimy synowi zeszyt, gdzie wpisujemy, kiedy był na mszy, co było na kazaniu i który ksiądz odprawiał mszę.
Mamę innego ucznia Grzegorza zdenerwował sposób wprowadzenia czytnika. - Przed wakacjami od części dzieci pobrano odciski bez naszej wiedzy. Syn wrócił do domu przestraszony.
A mama Kasi dodaje: - Ksiądz na zebraniu w szkole opowiedział nam o nowym systemie. Potem spytał, kto jest za, a kto przeciw. To kłopotliwa sytuacja, bo ciężko się w takiej sytuacji wyłamać. Jak większość podniosłam więc rękę za. Ale pomysł jest zły.
Kościół to nie posterunek.
Od wtorku, gdy o pomyśle księdza na Alercie24 Gazety.pl napisał czytelnik, w Gryfowie mówi się tylko o tym. "Głupi wymysł", "superpomysł", "wracają czasy państwa policyjnego", "nareszcie będzie dyscyplina" - mówią mieszkańcy miasta, z którymi rozmawialiśmy na ulicy.
Sprawą zainteresował się generalny inspektor ochrony danych osobowych. - Dostaliśmy zgłoszenie od mieszkańca Gryfowa Śląskiego. Zajmujemy się sprawą - mówi Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik
GIODO.
Gryfowskiemu czytnikowi przyjrzy się też rzecznik praw obywatelskich. - Pobieranie odcisków palców to kwestia wysoce wątpliwa z punktu widzenia ochrony danych osobowych - mówi Mirosław Wróblewski z biura RPO. - Administrator bazy musi zapewnić bezpieczeństwo przechowywanych danych, co szczegółowo określają przepisy.
- Cały ten hałas o odciski jest bez sensu, bo robimy to dobrowolnie. Ksiądz wytłumaczył nam, że urządzenie sprawdza tylko nasze punkciki na liniach papilarnych, i stąd wie, że są nasze, ale nigdzie nie przechowuje naszych danych. Zresztą jak ktoś nie chce, to może nadal brać podpisy na kartce - mówi gimnazjalistka Karolina z drugiej klasy.