http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Piesiewicz: Nie należysz do siebie

Rafał Kalukin
2010-01-29, ostatnia aktualizacja 2010-01-31 11:29

Kim jestem? Warszawskim adwokatem, który zaplątał się w różne inne miejsca i troszeczkę się w tym pogubił - mówił przed 14 laty



Operacja zaczęła się w szpitalu klinicznym MON na Szaserów zgodnie z planem - w południe 12 marca 1996 roku. Pacjent był dobrej myśli. Zabrał do szpitala siatkę książek. Przez ostatnie dziesięć lat nie miał czasu na czytanie, nadrabiał zaległości.

Od dawna marzył o spokojnym życiu i teraz się nim rozkoszował. Radość mąciły problemy z sercem. Lekarze zapewniali, że po wszczepieniu by-passów będzie jak dawniej.

Ale operowane serce nie wytrzymuje. Już na stole kolejny zawał. O czwartej nad ranem, po wielogodzinnej reanimacji, lekarze odchodzą od stołu.

Większość serwisów informacyjnych na całym świecie rozpocznie się tego dnia od tragicznej wiadomości z Warszawy: w wieku 55 lat odszedł jeden z najwybitniejszych twórców kina Krzysztof Kieślowski.

Kilka dni później Hanna Krall dzwoni do Krzysztofa Piesiewicza.

- Zaprosiliście mnie z Krzysztofem na kolację. Wiesz, że nie wywiązaliście się z tego zaproszenia?

- Wiem.

- Wiesz, że nadal czekam na tę kolację? Nie z tobą. Z wami. We troje mieliśmy iść, więc czekam.

Piesiewicz płacze. Krall odkłada słuchawkę.

Miała wybrać restaurację. W Warszawie, Rzymie, Paryżu... Gdziekolwiek zechce. Krzysztofowie chcieli podziękować za to, że pomogła im się spotkać.

Niespodzianka

Pod koniec 1981 roku Kieślowski pracuje nad montażem "Przypadku". Po 13 grudnia nie ma już nadziei na to, że film ujrzy światło dzienne. Kończy więc robotę i wraca do domu. Zapada w sen. Dosłownie, śpi całymi dniami. Taka jest reakcja organizmu na stres stanu wojennego i bezczynność.

"Żołnierz Wolności" drukuje tymczasem "wywiad" Hanny Krall z Bronisławem Geremkiem. Geremek rozwodzi się, jak bardzo "nienawidzi Polaków". Obiecuje, że jak "Solidarność" wróci, to odda "naszym" - czyli Żydom - cały handel i przemysł.

Reporterka chce pozwać "Żołnierza Wolności" za opublikowanie wywiadu zmyślonego od a do zet. Szuka adwokata, który poprowadzi sprawę. Trafia na 36-letniego Krzysztofa Piesiewicza. To wschodząca gwiazda warszawskiej palestry, broni w głośnym procesie KPN.

Adwokat zgadza się wziąć sprawę, ale prawdy nie ukrywa: z "Żołnierzem Wolności" w stanie wojennym nie da się wygrać. A Krall ani myśli przegrywać, więc odpuszcza.

Jesienią 1982 roku Kieślowski budzi się i rozgląda wokół. Sądy masowo skazują za najdrobniejsze wykroczenia przeciwko stanowi wojennemu. W głowie reżysera powstaje dokument: kamera skupiona na twarzach sędziego i oskarżonego, rejestrująca grymasy i emocje.

Prosi Hannę Krall, by poznała go z jakimś adwokatem zaangażowanym w procesy polityczne. Najlepiej z Tadeuszem de Virion.

- Poznam cię z Piesiewiczem - decyduje reporterka i aranżuje spotkanie.

Dla Piesiewicza Kieślowski nie jest postacią anonimową. Oglądał to i owo, zgadza się więc na spotkanie w Niespodziance na Marszałkowskiej. Ale planuje kwadrans, nie więcej.

Źródło: Duży Format
  • 49 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    141 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':