Irańska
telewizja państwowa, która poinformowała o straceniu Mohammada Zamaniego i Arasha Rahmanipoura skrzetnie przemliczała fakt, że żaden z nich nie ma nic wspólnego z zamieszkami, które ogarnęły
Iran w czerwcu zeszłego roku po rzekomo sfałszowanych wyborach prezydenckich. Jeden ze straconych został aresztowany jeszcze w kwietniu. Obydwaj oskarżono o przynależność do organizacji, której celem było przywrócenie w Iranie władzy szacha. Mieli też przygotowywać zamachy bombowe. W procesie przyznali się do winy. Adwokaci twierdzą jednak, ze wymuszono to na nich grożąc ich rodzinom. Ich prawnicy i bliscy o terminie wykonania wyroku dowiedzieli się z telewizji.
Opozycja twierdzi, że w ten sposób władza chce zastraszyć opozycje, przed zapowiedzianymi na jutro protestami. Jednocześnie podano bowiem, że na karę śmierci skazano kolejnych pięciu uczestników zamieszek.