Wystąpienie w czwartek, 28 stycznia, w gmachu Giełdy Papierów Wartościowych, stenogram Szanowni Państwo poprosiłem was dzisiaj tutaj do budynku Giełdy, aby przedstawić polityczny plan, jaki przygotowuję od roku, i który chciałem ogłosić wspólnie z komunikatem tak ważnym dla Polski i Polaków dotyczącym kondycji polskiej gospodarki.
Nie jest to zbieg okoliczności. Plan polityczny, jaki przez te miesiące przygotowywałem, jest związany bezpośrednio z szansami Polski, a co za tym idzie także naszych obywateli, na utrzymanie wzrostu gospodarczego i poprawę bytu ludzi. Zawsze na końcu naszych politycznych aspiracji powinien być interes konkretnego człowieka.
Chcę bardzo wprost państwu dzisiaj powiedzieć na czym polegają główne elementy tego planu.
Po pierwsze to, co widzimy za moimi plecami, a więc po raz kolejny ta polska zielona mapka, ten symbol trudnego, ale docenianego na całym świecie sukcesu Polski w czasie krytycznym dla globalnej gospodarki. Dzisiaj, po wstępnych wynikach Głównego Urzędu Statystycznego, mamy potwierdzenie tej bardzo dobrej nowiny z punktu widzenia polskiej gospodarki. Jesteśmy, zgodnie z tymi wstępnymi komunikatami, jedyną gospodarką, która jest na plusie za cały rok 2009. Co więcej, te dane GUS mówiące, że wzrost wynosi 1,7 proc., są lepsze niż spodziewali się najwięksi optymiści jeszcze kilka tygodni temu. One budują także dumę Polaków, kiedy porównamy te nasze wyniki z prognozami dotyczącymi gospodarek naszych sąsiadów. Często to podkreślam i w Europie znajduję pełne zrozumienie, że dla nas Polaków to jest duża satysfakcja, kiedy widzimy swoje 1,7 na plusie, a wokół nas sytuacja bez porównania mniej optymistyczna, nie żebyśmy komuś źle życzyli, ale dla Polski taki awans gospodarczy i cywilizacyjny to naprawdę wielka rzecz.
Co musimy zrobić, dlaczego potrzebny jest precyzyjny plan polityczny, aby utrzymać tę nadzwyczajną dla Polski pozycję startu w tym pościgu cywilizacyjnym za najbardziej rozwiniętymi krajami świata?
Utrzymać wzrost Po pierwsze utrzymanie, czy zwiększenie tego wzrostu. My już dzisiaj uzyskujemy przewagę konkurencyjności, jeśli badamy właśnie takie kwestie, jak wzrost. On jest szczególnie dobrze poukładany w Polsce, bo zgodnie z tym raportem GUS wszystkie kluczowe elementy polskiej gospodarki są na plusie, czy to jest konsumpcja, czy to jest na przykład przemysł budowlany, tu wynik jest ponad 4 proc., dam tylko te dwa przykłady. To pokazuje, że ten wzrost jest w dodatku tak dość bezpiecznie zrównoważony. Nie ukrywam, że mój rząd ma sposoby, zademonstrowaliśmy je w ostatnich dwóch latach, aby tę dobrą tendencję wzmocnić. Równocześnie mówimy bardzo otwarcie, że Polska potrzebuje drugiej przewagi w Europie tak, aby stać się naprawdę w pełni konkurencyjna wobec najlepszych.
Ograniczyć deficyt Ta druga przewaga dotyczy deficytu i zadłużenia. My dzisiaj w Europie nie jesteśmy na szarym końcu, nie ma żadnych powodów, aby Polskę wskazywać jako kraj, który ma nadmierne problemy z deficytem czy zadłużeniem. Jeśli porównamy Polskę z innymi, najbogatszymi państwami Unii Europejskiej, czy to są Niemcy,
Wielka Brytania, Hiszpania, Holandia, Francja,
Włochy, to także jeśli chodzi o te kraje polskie zadłużenie, nie budzi jakiś szczególnych emocji, i stosunek tego zadłużenia do
PKB w Polsce jest wyraźnie lepszy, a nie gorszy, niż w tych najbardziej rozwiniętych krajach, ale nam to nie wystarcza.
Chcemy, i o tym będę jutro wraz z ministrem Rostowskim i ministrem Boni, będę to referował, chcemy jutro przedstawić moje propozycje dla wszystkich partnerów politycznych i społecznych, jak ograniczyć rosnące zadłużenie i jak zmniejszyć deficyt.
Po co? Nie po to, aby satysfakcję mieli eksperci. Chcemy ograniczyć zadłużenie i zmniejszać deficyt, aby Polska stała się najbardziej atrakcyjnym miejscem w Europie do inwestowania, abyśmy powiedzieli Polakom - to jest prosta droga, prosta, co nie znaczy łatwa, aby w Polsce było coraz więcej dobrze płatnych miejsc pracy. Żeby przeprowadzić ten plan potrzebujemy siły, potrzebujemy skuteczności, potrzebujemy instrumentów.
Potrzeba realnej władzy, a ta jest w rządzie Przeprowadzenie tego planu potrzebuje władzy, realnej władzy. Co zatem jest kluczem w tym planie politycznym - utrzymanie tych instrumentów i wzmocnienie władzy wykonawczej tak, aby ta zielona mapka na trwałe stała się symbolem przewagi Polski w europejskiej gospodarce.
Ta władza, te instrumenty są w rządzie. Przed nami wybory prezydenckie i wybory samorządowe, rok 2010 będzie stał pod znakiem tych wyborów.
Kiedy blisko rok temu podejmowałem decyzję, co do zasadniczych zrębów tego planu politycznego powiedziałem sobie, że absolutnie niezbędne jest utrzymanie władzy, siły, skuteczności, aby ten plan dla Polski przeprowadzić. A więc już wówczas podjąłem decyzję, a późną wiosną poinformowałem o tym moich najbliższych współpracowników, że zamierzam te władzę, tę skuteczność, te instrumenty utrzymać, co znaczy być dalej szefem rządu, i co również ważne, szefem Platformy.
W czasie kampanii rząd musi być jak skała Po drugie, tych najbliższych kilka, kilkanaście miesięcy tak ważnych z punktu widzenia polskiej gospodarki wymaga stabilności rządu. Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi, chcę aby rząd pod moim kierownictwem w czasie tych obu kampanii ciężko i skutecznie pracował na rzecz tych spraw, o których mówi ta mapka. Wiele miesięcy trwało zanim ten plan nabrał też konkretnych wymiarów, mówię bardzo otwarcie, musiałem także pokonać opór również moich współpracowników, bo ta decyzja wymaga odwagi i dalekowzroczności.
Prezydent to prestiż, ale nie władza Wybory prezydenckie są ważne, ale to są wybory, w których stawką jest bardziej prestiż i zaszczyt, wielki zaszczyt, ale nie władza i instrumenty do dobrego, skutecznego rządzenia. Zbyt dużo przygotowaliśmy projektów, za bardzo cenię skuteczność instrumentów politycznych, które udało się także dzięki Platformie Obywatelskiej zbudować, aby narażać to na szwank. Wydaje się rzeczą oczywistą, że więcej dobrych rzeczy, więcej trudnych zadań zrealizujemy, ja osobiście zrealizuję mając te instrumenty rządzenia w ręku, a nie mieszkając w pałacu.