http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chińczycy ruszają na ratunek psom i kotom

Maria Kruczkowska
2010-01-28, ostatnia aktualizacja 2010-01-27 20:07

Dania z psa i kota figurują w tradycyjnym menu kuchni południowych Chin, a także Wietnamu i Korei Południowej. Tradycyjna medycyna przypisuje im wartości lecznicze, starsi Chińczycy wierzą, że mięso z psa rozgrzewa w zimne dni.

Chiny, psi fryzjer
Fot. AP
Chiny, psi fryzjer
Na południu Chin, gdzie psy i koty uchodzą nadal za delikates, sprzedaje się rocznie 10 mln psów i 4 mln kotów - wynika z raportu fundacji Animals Asia z 2006 r. Los kotów jest szczególnie okrutny - zanim trafią na stół, są obdzierane żywcem ze skóry, a następnie wrzucane do wrzątku.

Wkrótce ma się to zmienić, bo gotowa jest już ustawa o zakazie jedzenia psów i kotów. Jej autorem jest prawnik Chang Jiwen z chińskiej akademii nauk, który wojuje o taki zakaz od 11 lat. Czuje za sobą rosnące poparcie mieszkańców dużych miast, gdzie wiele osób hoduje psy i koty. Przybywa tam klinik dla zwierząt, sklepów z karmą i gadżetami, konkursów dla psów i kotów rasowych.

Właściciele nie wahają się wychodzić na ulice w ich obronie. "Gotowanie kotów żywcem to hańba dla Kantonu!" i "Zdecydowanie sprzeciwiam się okrutnemu zabijaniu" - można było przeczytać niedawno na transparentach w czasie demonstracji w Kantonie.

Niektórzy idą jeszcze dalej i przez internet tropią transporty kotów przeznaczone dla smakoszy z południa kraju. Fotografują klatki pełne przerażonych zwierząt, a potem otwierają je i wypuszczają. Policja się nie wtrąca, bo na razie sprawa nie ma charakteru politycznego. Uwalnianie kotów miało miejsce m.in. w 2008 r. w Kantonie, gdzie ktoś otworzył wagon na bocznicy. Rok temu podobną akcję powtórzono w mieście Tianjin, 100 km na południe od Pekinu, wypuszczając 1,3 tys. kotów.

Po drugiej stronie jest lobby restauratorów i smakoszy z południa Chin. W Kantonie należy do niego sieć restauracji Słoneczne Pachnące Mięso, która serwuje dania z psa od 1963 r. Zimą tylko w jednej restauracji schodzi 40 psów dziennie, latem ta liczba spada do kilkunastu. Właściciel Słonecznego Mięsa zapewnia, że pochodzi ono z hodowli. I dodaje, że ustawa to koniec biznesu i utrata 80 miejsc pracy.

Do uchwalenia zakazu jest jeszcze długa droga. Dopiero we wrześniu pierwsze chińskie prawo o ochronie zwierząt trafi do konsultacji publicznych. Kluczowe jest stanowisko rządu, który na razie zgodził się na napisanie ustawy. Jak wynika z wypowiedzi jednego z oficjeli, władze wciąż wahają się, czy poprzeć projekt.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':