Gdy 41-letni dziś Rafał Betlejewski dorastał, Żydzi w ogóle nie byli dla niego tematem. Słuchał o "Solidarności", Wałęsie i miłości do ZSRR. Na szkolnej wycieczce do Auschwitz usłyszał, że w obozie zginęły tysiące Polaków. O Żydach nikt się nawet nie zająknął.
- Na tym tle gdzieś z otoczenia przesączały się do mojej świadomości antyżydowskie żarty, pogarda, legenda o ich światowym spisku, o żydokomunie - wspomina. - Sam w latach 90. ze swadą wygłaszałem opinie o dominacji Żydów w mediach, o ich przewrażliwieniu na temat Holocaustu, o próbie zawłaszczania przez nich prawa do traumy.
Lektura książek Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" i Anny Bikont "My z Jedwabnego" była dla Betlejewskiego szokiem: - Jak granat spowodowały zamęt w moim myśleniu i odsłoniły przede mną skalę mojej ignorancji.
Betlejewski był już wtedy znanym artystą. 1 sierpnia 2004 r. uczestnicy Powstania Warszawskiego z zaprojektowanych przez niego billboardów wezwali młodych do odpowiedzi na dramatyczne pytanie: "A ja, czy poszedłbym?". Akcję szeroko komentowano, uznano za sukces.
Wtedy Betlejewski pojechał do Jedwabnego. Początkowo chciał ustawić w miasteczku rzeźbę - konfesjonał, w którym mieszkańcy mogliby się wyspowiadać. Pomysł okazał się nazbyt śmiały, mieszkańcy przygnieceni oskarżeniem o zbrodnię byli niechętni do rozmowy. Artysta zarzucił temat na pięć długich lat.
I nagle jesienią ub.r. w Warszawie na Woli namalował na murze ogromny siedmiometrowy napis: "Tęsknię za tobą, Żydzie!".
Słowo "Żyd" na murze
Kilka dni później ktoś pieczołowicie słowo "Żydzie" zamalował. Ale Betlejewski malował kolejne napisy w miejscach, gdzie Żydzi mieszkali przed wojną i po niej - na Brzeskiej, na Powiślu, w Otwocku.
Na Powiślu zatrzymała go policja. Betlejewski: - Myśleli, że to antysemicki wybryk. Bo słowo "Żydzie" pojawia się na murach na ogół w negatywnym kontekście. A podczas przesłuchania usłyszałem: "Ty, k..., tęsknisz za Żydami?! Spier... do Izraela!".
Pojechał. W czasie wycieczki do Tel Awiwu za zgodą właściciela kawiarni napisał na ścianie: "Tęsknię za tobą, Żydzie. Tęsknię za tobą w Polsce".
- Środowisko Żydów warszawskich wyłapało te napisy. Początkowo nie wiedzieli, co mają o tym myśleć. Zapanowała konsternacja: czy ktoś sobie z Żydów kpi, czy rzeczywiście tęskni? - opowiada Judyta Nekanda-Trepka, która zajmuje się kulturą w warszawskiej Gminie Wyznaniowej Żydowskiej.
Piotr Paziński, naczelny miesięcznika o kulturze żydowskiej "Midrasz": - Nie każdy wie, dlaczego taki napis powstał, i mogą z tego wynikać nieporozumienia. Komunikat łatwo przerobić na obraźliwy.
Internauci oburzali się: - Takie pisanie na murach to wandalizm!
Szybko Betlejewski doczekał się naśladowców. Niejaki Bartek napisał "Tęsknię za tobą, Żydzie!" pod mostem Świętokrzyskim. Zaczepił go przechodzień: - To nie jest sztuka, to co najwyżej manifest. A Żydów pełno jest w Polsce.
Jakaś dziennikarka zapytała Betlejewskiego wprost, co by odpowiedział na zarzut, że działa z żydowskiej inspiracji. Usłyszała: - Tak! Ależ ja działam z żydowskiej inspiracji. Jak najbardziej!
Zdjęcie z Jedwabnego
- Chciałbym swoją akcją wyrazić tęsknotę za Żydami polskimi, którzy byli, a już ich nie ma. Wspomnieć konkretnych ludzi z imienia i nazwiska. Tych, których znamy z literatury albo osobiście. Którzy zginęli w czasie wojny albo zostali wygnani z Polski w 1968 r. - wyjaśnia Rafał Betlejewski.
Wymyślił, że założy stronę www.tesknie.com, na której zaapeluje o listy Polaków do Żydów. Autorów listów sfotografuje w miejscach ważnych dla wspominanych przez nich osób. Z pustym krzesłem, które będzie symbolizować ich brak.
Zanim ruszyła strona w internecie, wrócił do Jedwabnego, do rodziny Chmielewskich, którą poznał pięć lat wcześniej.
Betlejewski: - Wtedy gdy wszystkie kamery świata filmowały mieszkańców Jedwabnego jako zbrodniarzy, jako jedyni przyjęli mnie i zgodzili się na rozmowę. To są ludzie otwarci, czytali książkę Anny Bikont "My z Jedwabnego", utrzymują kontakt z żydowską rodziną, do której przed wojną należał dom, w którym mieszkają.
Źródło: Gazeta Wyborcza