http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

''Człowiek nikczemny'' kontra ''człowiek śmieszny'' - Engelking i Kaczmarek przed komisją śledczą i dziennikarzami

Z Sejmu relacjonuje Bogdan Wróblewski
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-27 13:46

Jerzy Engelking i Janusz Kaczmarek, konfrontacja przed komisją naciskową, 27 stycznia 2010
Jerzy Engelking i Janusz Kaczmarek, konfrontacja przed komisją naciskową, 27 stycznia 2010
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Janusz Kaczmarek zeznaje przed komisją, że za czasów Zbigniewa Ziobro powstał specjalny zespół, który miał go skompromitować: - Sprawdzano nawet moją pracę magisterską - mówi

Jerzy Engelking i Janusz Kaczmarek, konfrontacja przed komisją naciskową, 27 stycznia 2010
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Jerzy Engelking i Janusz Kaczmarek, konfrontacja przed komisją naciskową, 27...
Jerzy Engelking, zastępca ministra Zbigniewa Ziobry i Janusz Kaczmarek - prokurator krajowy za Ziobry, b. szef MSWiA siedzą na środku sejmowej sali kolumnowej za zsuniętymi stołami, dzieli ich nie więcej niż 2 metry, obserwuje 19 kamer telewizyjnych, po awanturze o laptopa, od której zaczęło się posiedzenie, zaczęli ich przepytywać posłowie z sejmowej komisji śledczej ds. nacisków na prokuraturę i służby specjalne za czasów PiS.

Odpowiadając na pytania posłów obaj pozostali przy swojej interpretacji zdarzeń. Kaczmarek o słynnej telekonferencji Engelkinga mówił, że jej celem było wydanie na niego medialnego wyroku. Engelking z kolei zapewnia, że nie było w tej sprawie żadnej polityki i że "to nie prokurator zaprowadził Kaczmarka na 40. piętro hotelu Marriott". I dodał, że gdyby Kaczmarek nie skłamał chcąc ukryć swoje spotkanie z biznesmenem Ryszardem Krauze, to nie miałby postawionego zarzutu fałszywych zeznań i nie byłoby konfrontacji na sali kolumnowej Sejmu.

Konfrontowani nazywają siebie kłamcami. Engelking mówi o kłamstwie na temat spotkania w hotelu Marriott, Kaczmarek z kolei zarzuca Engelkingowi manipulację podczas konferencji 31 sierpnia 2007 r. Ujawnił też nieznane dotąd fakty. Mówił np. o rozmowach b. prezesa PZU Jaromira Netzla z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro. Netzel miał być nakłaniany by w zamian za zachowanie stanowiska prezesa PZU obciążył Kaczmarka. W kuluarach dziennikarze po raz tysięczny pytali Janusza Kaczmarka, o czym rozmawiał w hotelu z Ryszardem Krauze. I po raz tysięczny nie doczekali się odpowiedzi.

Pierwsza przerwa zarządzona przez szefa komisji ds. nacisków Andrzeja Czumę (PO) przeniosła konfrontację w kuluary. Engelking i Kaczmarek osobno rozmawiali z dziennikarzami. Kaczmarek pytany był czemu przed przesłuchaniem nie podał ręki Engelkingowi, choć ten wyciągnął rękę. - Dla mnie to człowiek nikczemny - odparł Kaczmarek.

Kilka chwil wcześniej, podczas przesłuchania ujawnił, że latem 2007 r, powołany został specjalny zespół ABW, CBA i prokuratorów, z Engelkingiem na czele. - Chcieli zrobić ze mnie terrorystę, szpiega, osobę skorumpowaną - mówił Kaczmarek. Przywoływał wypowiedź Zbigniewa Ziobry, który w tym czasie zapowiadał, że Kaczmarek zostanie sprawdzony. Kaczmarek wyjaśnił, że o tym zespole dowiedział się z przesłuchania prokuratora Dariusza Barskiego w rzeszowskiej prokuraturze. Dodał, że poza tym, czy czy nie miał kontaktów z grupami przestępczymi sprawdzana była nawet jego praca magisterska.

- To człowiek śmieszny - odciął się w kuluarach Engelking.



Psychologiczna gra zaczęła się, nim jeszcze przeciwnicy weszli na salę. Kaczmarek zapowiedział, że dziś "powie coś więcej, a konfrontacja będzie ciekawa". Jerzy Engelking odparł: - Jestem przekonany o jej wyniku, działałem zgodnie z prawem.

Posiedzenie komisji zaczęło się od kłótni: Kaczmarek chciał, by komisja odebrała Engelkingowi laptopa. Mówił, że za jego pośrednictwem Engelking może się kontaktować z osobami poza salą. Posłowie z kolei zwrócili uwagę na książki, jakie przyniósł ze sobą Kaczmarek, prokurator krajowy za Zbigniewa Ziobry, b. szef MSWiA. Przez kilkadziesiąt minut padło tylko jedno pytanie: Czy panowie się znają?

To oczywiste, że się znają: kiedyś współpracowali. Po historii przecieku z afer gruntowej i oskarżeniu Janusza Kaczmarka o ostrzeżenie Andrzeja Leppera przed operacją specjalną CBA rzuconym na słynnej multimedialnej konferencji Jerzego Engelkinga są zaciętymi wrogami. Toczą ze sobą sądowe procesy, zeznają przeciw sobie w prokuraturze i w sądach.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':