Główne uroczystości 65. rocznicy wyzwolenia rozpoczęły się po południu w byłym obozie Auschwitz II-Birkenau. Bierze w nich udział około 150 byłych więźniów, a także politycy, między innymi prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk, premier Izraela Benjamin Netanjahu i szef PE Jerzy Buzek.
Swych kolegów b. więźniów oraz gości powitał August Kowalczyk, więzień obozu.
- 65. rocznica wyzwolenia Auschwitz to już nie tylko rzeczywistość historyczna - mówił. - Wierni pamięci, nasze serca i umysły kierujemy ku tym, którzy nigdy nie wrócili do wolności - podkreślił. B. więzień obozu odniósł się również do ostatniej kradzieży napisu "Arbeit mach frei". - Świętokradzkie, zbrodnicze działania, podyktowane obłąkańczą ideą "mieć", stały się kolejnym ostrzeżeniem: 65 lat po wyzwoleniu Auschwitz nie ma żadnych "czarnych dziur" w historii ludzkości, które na zawsze pochłonęły zło - podkreślił.
Władysław Bartoszewski, minister w Kancelarii Premiera, a przed laty więzień Auschwitz numer 4427, zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu, że ówczesny wolny świat nie interesował się cierpieniami więźniów, mimo ogromnych wysiłków tajnej organizacji oporu w obozie dla przekazania wiadomości na zewnątrz. Przypomniał, że późnym latem 1941 roku przywieziono do Auschwitz kilkanaście tysięcy jeńców z Armii Sowieckiej. Na nich to i na chorych polskich więźniach politycznych wypróbowano we wrześniu 1941 roku działanie gazu trującego Cyklon B.
"Nikt z więźniów nie mógł sobie wtedy wyobrazić, że jest to tylko zbrodniczy test, zbrodnicze przygotowanie do ludobójstwa metodami przemysłowymi. A jednak tak się stać miało w pamiętnych latach 1942-1943-1944. Budowa komór gazowych i krematoriów, ich sprawne funkcjonowanie to tylko techniczne elementy tego diabelskiego przedsięwzięcia. W Polsce, na ziemi ojczystej Dawida Ben Guriona, Szymona Peresa, ale także Izaaka Bashevisa Singera, Artura Rubinsteina i Menachema Begina zbudowano - decyzją Berlina - ośrodek wyniszczenia znienawidzonych Żydów" - podkreślił Bartoszewski.
Głos zabrali również inni żyjący więźniowie obozu: polski Żyd Marian Turski i polski Rom Edward Paczkowski.
- Jeżeli zawołanie: "Nigdy więcej Auschwitz" nie ma pozostać sloganem, frazesem, musimy nauczyć się zrozumieć innego człowieka: Innego niż ja, innego niż my! - podkreślił w swym wystąpieniu podczas środowych uroczystości 65. rocznicy wyzwolenia obozu Marian Turski, więzień nr B-9408.
Turski odpowiedział na zadawane mu, zwłaszcza przez młodych ludzi, pytanie co było najgorsze w obozie. "Spodziewają się, że odpowiem: głód. Rzeczywiście, głód to jest coś, czego syty nie jest w stanie zrozumieć. Widmo kartofla, widmo łyżki zupy, kęsa chleba nie opuszcza cię nigdy. Nigdy" - mówił. "A jednak głód - to nie było najgorsze" - ocenił.
Więc może okropne warunki mieszkaniowe? - zastanawiał się. "Tysiąc lub więcej osób w baraku. Pięć-sześć osób kitwasi się na słomie, na pryczy. Zastanawiasz się gdzie się lepiej ulokować - na dolnej czy na górnej pryczy? Chyba na górnej, bo więźniom przecież popuszczają pęcherze i ścieka. Ale z drugiej strony, jeśli esesman lub kapo zarządzi nagły apel - trudno zgramolić się z górnej pryczy - kapo zatłucze ciebie. Więc co, tzw. warunki mieszkaniowe? Nie, to też nie było najgorsze. A może zimno? Było nie do zniesienia. Zwłaszcza podczas zimy 1944 roku na 1945. Kiedy ukradkiem z worka cementowego wyciąłem sobie "kamizelkę" pod pasiak - dostrzegł to niemiecki nadzorca. "Du hast deutches Vermńgen gestohlen" - ukradłeś niemiecką własność. I pobił mnie okrutnie" - wspominał. "Ale zimno - to też nie było najgorsze" - podkreślił. Według niego, tym najgorszym nie były też wszy i poniżenie.
"I dlatego, kiedy mnie, który przeżył wszystko - dzisiaj ludzie, zwłaszcza młodzi ludzie, pytają: co wyniosłeś ze swego doświadczenia? Co chciałbyś przekazać innym, dzisiaj żyjącym? Spośród wielu słów i nauk wybrałbym przede wszystkim jedno: empatia" - podkreślił.
Po nich przemówili politycy.
Po głównej uroczystości duchowni chrześcijańscy i żydowscy będą się wspólnie modlili przed pomnikiem ofiar obozu, a byli więźniowie i politycy ustawią znicze. Po zakończeniu uroczystości rocznicowych w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży odbędzie się sympozjum, podczas którego powołane zostanie europejskiego forum na rzecz praw człowieka.
Jak wczoraj poinformował prezydencki minister Mariusz Handzlik, Lech Kaczyński odznaczy dyrektorów Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, dyrektora Muzeum Auschwitz-Birkenau i dyrektora amerykańskiego Muzeum Holocaustu. - To będzie gest w stosunku do tych instytucji, które są ważne dla utrwalania i edukowania o tej tragedii. Jest ważne, aby podtrzymać pamięć, tak żeby wraz ze śmiercią ocalałych z Holocaustu nie zapomniano o tej katastrofie - podkreślił.
Główną uroczystość poprzedziła międzynarodowa konferencja ministrów edukacji "Auschwitz - Pamięć, Odpowiedzialność, Edukacja" oraz msza święta w intencji ofiar obozu i byłych więźniów, którzy przeżyli.
III Międzynarodowe Forum Holokaustu Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek powiedział w środę podczas III Międzynarodowego Forum Holokaustu, które odbywa się w Krakowie, że "
Unia Europejska powstała po to, by koszmar wojny nigdy się nie powtórzył. A nazistowski obóz zagłady Auschwitz to także symbol dla Unii".
"Chcemy wyciągania wniosków z tragicznych wydarzeń przeszłości" - powiedział przewodniczący PE. "Teraz naszym, Europejczyków zadaniem jest pamięć i edukacja. Ci, którzy sami przeszli przez piekło, pamiętają je całe życie. Ale ich coraz mniej pośród nas. Innym, młodszym, też nie wolno zapomnieć. Im dalej od tamtych wydarzeń, im więcej czasu minęło, tym ważniejsza jest pamięć" - powiedział Buzek.
"Stanie na straży pamięci holokaustu, aby nikt nigdy nie próbował umniejszyć zbrodni Auschwitz, jest naszym wspólnym obowiązkiem. Dlatego jesteśmy tutaj, dlatego spotykamy się w Auschwitz" - podkreślił przewodniczący PE
Buzek przypomniał, że wyzwolenie obozu Auschwitz przynieśli żołnierze Armii Czerwonej. "Zawsze będziemy im za to wdzięczni" - powiedział.
Przewodniczący PE mówił też, że po wojnie w Europie Środkowo-Wschodniej wyzwolonej spod hitleryzmu zaczął się inny totalitaryzm - stalinowski, który nie pozwolił ludziom na wolność i pod rządami którego doszło do haniebnych działań przeciw obywatelom narodowości żydowskiej, jak np. w marcu 1968 w Polsce.