Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Przepisy są skandaliczne. Już trzy miesiące temu alarmowaliśmy Ministerstwo Pracy, że wiele kobiet w 10. tygodniu nawet nie wie, że spodziewa się dziecka. Jeżeli wie, to z dostaniem się do lekarza ma kłopoty. To wszystko można było przewidzieć. Ale państwo postanowiło zaoszczędzić na ciężarnych kobietach.
Ten przepis dyskryminuje kobiety i traktuje je protekcjonalnie. Państwo wmawia nam, że w ciąży nie dbamy o siebie, nie chodzimy do lekarza, więc państwo nas do tego zmusi.
Magdalena Środa, filozof, etyk Apeluję o zniesienie tego przepisu. W ustawie jest zapisane, że becikowe należy się wszystkim kobietom, które urodziły, a nie tylko większym formalistkom.
Przepis jest też jakąś formą kontroli nad obywatelami. Rozumiem, że kobieta w ciąży poddawana jest kontroli lekarskiej, ale nie rozumiem kontroli urzędniczej. To mi się źle kojarzy i przypomina stare, niedobre czasy.
Joanna Kluzik-Rostkowska, poseł PiS Sama idea była słuszna. Chodziło o to, by zachęcać kobiety do badań lekarskich, także dla dobra dzieci. Niestety, ustawa okazała się zbyt rygorystyczna. Czasem kobiety nie mają dostępu do ginekologów. Może należałoby wydłużyć czas na składanie oświadczenia.