http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie mogą zdążyć na becikowe

Marcin Kobiałka, Rzeszów
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-27 11:43

Wioletta Farna z 3-miesięczną córką
Wioletta Farna z 3-miesięczną córką
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Absurdalny przepis. Urzędy już zaczęły odmawiać wypłaty becikowego kobietom, które nie udowodniły, że od 10. tygodnia ciąży były pod opieką lekarza

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



20-letnia Wioletta Farna z Rzeszowa urodziła córkę 4 listopada. Kilka tygodni później złożyła wniosek o wypłatę becikowego do ośrodka pomocy społecznej. Nie dostała tysiąca złotych, bo z dołączonego zaświadczenia lekarskiego wynikało, że pod opieką lekarską była dopiero od 14. tygodnia ciąży.

- O tym, że spodziewam się dziecka, dowiedziałam się w 12. tygodniu. Wcześniej nie miałam żadnych objawów. Zdarzało mi się, że nie dostawałam okresu przez pół roku. Kartę ciąży założono mi w 14. tygodniu. Czy to moja wina? - pyta załamana kobieta.

- Nie każda kobieta w 10. tygodniu wie, że jest w ciąży. U niektórych ciąże, szczególnie na początku, przebiegają bez typowych objawów - potwierdza dr Krzysztof Szafranko, zastępca kierownika kliniki położniczej szpitala MSWiA w Warszawie. - Poza tym wiele kobiet nie stać na prywatnego ginekologa i muszą czekać w kolejkach do przychodni, nawet kilka tygodni. W tej sytuacji nie mają szans zdążyć.

Wioletta Farna nie pracuje, córkę wychowuje sama. - Tysiąc złotych to dla mnie ogromne pieniądze - żali się.

Ministerstwo Pracy zmieniło zasady wypłacania becikowego od 1 listopada. Żeby je dostać, kobieta musi przynieść zaświadczenie, że co najmniej od 10. tygodnia ciąży była pod opieką lekarza. O rozporządzeniu pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie, teraz widać jego efekty.

- Nie będziemy wypłacać pieniędzy. Koniec, kropka. Mamy związane ręce przepisami - mówi Elwira Kochanowska-Pięciak, wicedyrektorka MOPS w Rzeszowie. Choć przyznaje, że przepisy krzywdzą matki nie z ich winy.

Zamieszanie dopiero się zaczęło. We Wrocławiu już jednej matce nie wypłacono pieniędzy. W Łodzi tylko w styczniu wniosków o wypłatę becikowego wpłynęło ponad 360. - Nie wypłaciliśmy pieniędzy 10-12 kobietom - mówi Grzegorz Pilaszek, dyrektor łódzkiego Centrum Świadczeń Socjalnych. - W miastach kobiety jakoś sobie radzą. Gorzej na prowincji, gdzie dostęp do lekarza jest dużo gorszy. W ich przypadku zdobycie zaświadczenia w 10. tygodniu ciąży jest wręcz niemożliwe.

Na Podkarpaciu lekarze mówią nam, że by pomóc kobietom, zaczęli wpisywać fikcyjne, wcześniejsze daty pierwszej wizyty.

Ministerstwo Zdrowia wie o problemie, ale odsyła do resortu pracy. A Ministerstwo Pracy ani myśli zmieniać przepisy. - Eksperci jednogłośnie negatywnie ocenili zasadność złagodzenia przyjętego warunku - informuje "Gazetę" biuro prasowe MPiPS. - Główną przyczyną późnego zgłaszania się kobiet we wczesnej ciąży do opieki medycznej są, niestety, zaniedbania terminów wizyt ze strony samych kobiet.

- W Polsce mamy bardzo niski przyrost naturalny. Te przepisy miały zachęcić matki do rodzenia dzieci. A teraz się je karze - mówi dr Szafranko.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':