http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk zaprasza do debaty o cenzurze internetu

dejot, zas, Tomasz Grynkiewicz
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 21:24

- Fakt, że tak wielu z Was zdecydowało się zabrać głos w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych to znak, że trzeba się spotkać i porozmawiać na ten temat. - pisze premier Donald Tusk w liście do internautów. I zaprasza do debaty w przyszłym tygodniu

Donald Tusk zapewnia, że wszystkie służby są w gotowości
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Donald Tusk zapewnia, że wszystkie służby są w gotowości
SERWISY
- Uważnie śledzę Wasze opinie, komentarze, pytania i wątpliwości. Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie - pisze Tusk w liście, który ukazał się we wtorek na stronie internetowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i dodaje: - Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania Internetu do rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci. Spróbujmy to razem pogodzić. (cały list czytaj tutaj)

W przyszłym tygodniu ma odbyć się debata na ten temat. Szczegółów na razie nie podano.

Polska jak Chiny?

W miniony wtorek rząd - pod pretekstem walki z hazardem w sieci - przyjął ustawę wprowadzającą m.in. czarną listę domen, których internauci w Polsce nie będą mogli zobaczyć. Z żądaniem blokady mogą występować do specjalnego sądu policja, wywiad skarbowy lub służby celne.

Blokowane mają być strony hazardowe, strony z pornografią dziecięcą oraz witryny wykorzystywane do oszustw, np. wyłudzania danych do kont bankowych.

Ustawa jest szeroko krytykowana - zarówno przez ekspertów, którzy mają wątpliwości, czy nie łamie ona swobód zagwarantowanych w konstytucji, jak i przez internautów, którzy polski pomysł porównują z Chinami czy Iranem. Obawiają się głównie tego, że jeśli rejestr stron i usług niedozwolonych przejdzie w parlamencie, to rząd (ten lub następne) nie oprze się pokusie, by do rejestru dodawać kolejne - poza pedofilią i hazardem - strony, jeszcze silniej cenzurując internet.

Europa ma wątpliwości

Zanim projekt ustawy trafi do Sejmu, musi się nań zgodzić Komisja Europejska. Rzecznik unijnego komisarza ds przedsiębiorczości mówił "Gazecie" że projekt może naruszać unijną standardy społeczeństwa informacyjnego Wątpliwości miał też Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Pisał m.in. takie drastyczne środki jak blokowanie stron unijne prawo przewiduje w przypadku "poważnych przestępstw", a nie wiadomo, czy nielegalny hazard się do nich zalicza oraz że projekt wbrew unijnemu prawu zakłada, że internetowe firmy hazardowe będą podlegać prawu polskiemu. "Trudno będzie uzasadnić nadrzędnymi wymogami interesu publicznego konieczność wprowadzenia tego przepisu, który narusza traktatową swobodę świadczenia usług" - pisał UKIE. Uwagi spowodowały, że projekt został znacznie zmieniony- blokowanie stron odbywać się ma wyłącznie po wyroku sądu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 14 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':