http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBŚ bierze CBA

Bogdan Wróblewski
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-27 14:07

Przez sto dni rządów nowy szef CBA Paweł Wojtunik wymienił w centrali Biura i terenowych delegaturach dwie trzecie kadry kierowniczej. Stanowiska dyrektorskie dostali głównie byli policjanci, zwłaszcza z CBŚ w życiorysie

CBA w akcji. Warszawa
Fot. CENTRAL ANTI CORRUPTION OFFICE AP
CBA w akcji. Warszawa
Kto rządzi w CBA - lista

Przeczytaj też>> Kamiński: - Trwa gnojenie moich ludzi w CBA

Trzynastego października Paweł Wojtunik przestał być dyrektorem Centralnego Biura Śledczego i zaczął urzędować w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. W rozmowie z "Gazetą" mówił o "zakochaniu" w CBŚ. Zapowiedział zmiany kadrowe, ale nie rewolucję. Zauroczenie CBŚ zdaje się nie minęło. - Czy CBŚ rządzi w CBA? - pytamy.

- Ster przejmują fachowcy od przestępstw gospodarczych, korupcyjnych, którzy mieli sukcesy w policji - odpowiada rzecznik Biura Jacek Dobrzyński (oddelegowany, czyli czasowo wypożyczony z policji do CBA).

I dodaje, że CBA stawia na przejrzystość. Dlatego - na prośbę "Gazety" - ujawnia nazwiska dyrektorów zarządów, departamentów i delegatur, czyli najważniejsze stanowiska kierownicze. Lista w ramce obok.

Zośka odeszła sama

W CBA może nie było trzęsienia ziemi, ale zmiany są głębokie. Przede wszystkim przeorane zostały kluczowe za czasów Mariusza Kamińskiego zarządy - ZOŚ, tzw. zośka (operacyjno-śledczy) i ZOR (operacji regionalnych). To w nich pichcono kluczowe operacje Biura (od afery gruntowej po aferę hazardową). Ci, którzy mieli na to największy wpływ - czyli Maciej Wąsik, wiceszef Biura, i Martin Bożek, szef ZOR - zostali odsunięci "do dyspozycji szefa CBA".

Ale wymiana kadr w zośce to nie tylko decyzje Wojtunika, choć z jego osobą się to wiąże. Na wieść o odejściu Kamińskiego odszedł Grzegorz Postek, dyrektor ZOŚ i dwóch jego zastępców, także jeden z naczelników i zastępca naczelnika. W sumie pięciu najważniejszych funkcyjnych.

Charakterystyczne, że większość z nich służyła przed CBA w policji, ale doświadczenia mieli z kierowania komisariatem kolejowym, komendą powiatowa czy wydziałem na szczeblu Komendy Stołecznej. Po zmianach można się więc spodziewać większego profesjonalizmu w działaniach Biura.

Ta piątka to połowa funkcjonariuszy CBA, którzy odeszli ze służby przed przyjściem nowego szefa. Czy to nie była ucieczka z "tonącego okrętu"? Czy może obawiali się, że po kontroli operacji specjalnych (trwa) pójdą zawiadomienia do prokuratury.

Poza zośką spektakularnych odejść nie było wiele: z kierownictwa można wymienić jeszcze dyrektora zarządu techniki operacyjnej Piotra Klimczuka, który przetrwał w CBA mimo zarzutów prokuratury w śledztwie dotyczącym jego pracy w Komendzie Stołecznej.

Protegowani w zamrażarce

Wiosną 2008 r. "Gazeta" opublikowała dane o cywilnym kierownictwie CBA - na 26 stanowisk naliczyliśmy wówczas 20 osób przyjętych do służby z partyjnego i towarzyskiego klucza, czyli po linii PiS, Ligi Republikańskiej, IPN.

- W tej służbie obecna była korupcja, protekcja, wykorzystywanie mienia państwowego dla prywaty. Obraz jest czarniejszy niż wizja, którą mieliśmy - mówił kilka dni temu Konstanty Miodowicz (PO), przewodniczący komisji ds. służb. Komentował wyniki audytu Biura. Miodowicz podkreślał, że protekcja wpisana była w system doboru kadr.

Jeśli dane sprzed dwóch lat porównać z obecną listą, widać, że spora grupa "protegowanych" straciła stołki.

Nie ma np. dyrektora zarządu kontroli (bada m.in. oświadczenia majątkowe, kontroluje instytucje państwowe i samorządy) Wojciecha Skowrona, który jak były wiceszef CBA Maciej Wąsik wywodził się z warszawskiej straży miejskiej.

Nie ma Jarosławy Maćkowiak (byłej wiceburmistrz Mokotowa), dyrektora departamentu ochrony. Pisaliśmy niedawno, że kompromitowała ona CBA, bo nadzorując obieg tajnych dokumentów, nie miała certyfikatu dostępu do tajemnicy. Odwołany został Jarosław Karwowski, który dyrektorował wewnętrznej inspekcji (wcześniej był m.in. w komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza). Ujawniliśmy, że w inspekcji, którą kierował, powstała jeszcze dodatkowo supertajna komórka, poza kontrolą, od rozpracowywania "nie-wiadomo-kogo".

W tzw. zamrażarce - czyli w dyspozycji szefa CBA - jest dziś ponad 20 funkcjonariuszy: dziewięć osób z byłego kierownictwa (w tym Wąsik i Ernest Bejda, drugi zastępca Kamińskiego, oraz Tomasz Frątczak, dyrektor jego gabinetu), liczna grupa naczelników, czyli ludzi ze średniego szczebla zarządzania. Znalazł się w niej m.in. opisywany przez nas kilka tygodni temu odpowiedzialny za nabór do CBA psycholog Bohdan Bielski, naczelnik z departamentu kadr.

Zmiany kadrowe objęły też szefów terenowych delegatur CBA - wymieniono już sześciu na dziesięciu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':