Dopiero teraz Watykan zdecydował się je ujawnić. Oba teksty ks. Sławomir Oder zamieścił w książce "Dlaczego jest święty. Prawdziwy
Jan Paweł II w opowieści postulatora procesu beatyfikacyjnego", która dzisiaj ukaże się we Włoszech.
Pozostawiam wolę rezygnacji O możliwości swojego ustąpienia Jan Paweł II napisał w liście w 1994 r. Prawdopodobnie miał on być odczytany kardynałom.
"Przed Bogiem rozważałem długo, co powinien uczynić
papież, gdy ukończy 75 lat życia. W związku z tym wyjawię wam, że kiedy dwa lata temu zarysowała się możliwość, że nowotwór, na który miałem być operowany, okaże się złośliwy, pomyślałem, iż Ojciec, który jest w niebie, zechce sam rozwiązać zawczasu ten problem. Ale tak się nie stało" - pisał 74-letni wówczas Jan Paweł II. Po czym wyznał: "Po długiej modlitwie i refleksji nad moją odpowiedzialnością przed Bogiem uważam za konieczne pójść za zaleceniem i przykładem Pawła VI, który w obliczu tego samego problemu uznał, że nie może zrezygnować z mandatu apostolskiego, chyba że stanie w obliczu nieuleczalnej choroby bądź takiej przeszkody, która uniemożliwiłaby pełnienie funkcji Następcy Piotra".
Papież poinformował też, że wzorem Pawła VI także "pozostawia na piśmie wolę rezygnacji ze świętego i kanonicznego urzędu Biskupa Rzymu w przypadku choroby, która byłaby uznana za nieuleczalną i która uniemożliwiałaby skuteczne pełnienie funkcji posługi Piotrowej".
Chodzi o dokument z 15 lutego 1989 r., który do wczoraj też nie był powszechnie znany. Czytamy w nim, że w "przypadku nieuleczalnej, długotrwałej choroby" lub "innej poważnej i długotrwałej trudności" Jan Paweł II postanawia "zrezygnować ze świętego i kanonicznego urzędu, zarówno jako Biskupa Rzymu, jak i Głowy Świętego Kościoła katolickiego na ręce Księdza Kardynała Dziekana Kolegium Kardynalskiego, pozostawiając jemu, wraz przynajmniej z kardynałami stojącymi na czele dykasterii Kurii Rzymskiej oraz Kardynałowi Wikariuszowi Rzymu władzę przyjęcia i wprowadzenia w życie tej mojej dymisji".
Watykan zaprzeczał Oba dokumenty kończą dyskusję nad tym, czy Jan Paweł II rozważał swoją abdykację. Watykan konsekwentnie zaprzeczał spekulacjom na temat ustąpienia
papieża w latach 90., kiedy stan jego zdrowia pogorszył się. Ci, którzy także sobie tego nie wyobrażali, powoływali się na słowa
Jana Pawła II z 1995 r., kiedy zapewniał: "Dopóki Bóg pozwoli, dopóty będę musiał pełnić posługę Piotrową".
Jednak nawet niektórzy hierarchowie dopuszczali inną możliwość. Cztery lata temu kard. Julian Herranz, ówczesny przewodniczący Papieskiej Rady Interpretacji Tekstów Prawnych, przekonywał, że kilkanaście miesięcy przed śmiercią Jan Paweł II chciał ustąpić z urzędu. Potem sugerował to w książce "Świadectwo" kard.
Stanisław Dziwisz: papież miał zastanawiać się nad ustąpieniem po przekroczeniu 80. roku życia. Jednak po konsultacjach z najbliższymi współpracownikami, m.in. z kard. Josephem Ratzingerem, "doszedł do wniosku, że należało poddać się woli Bożej, a zatem pozostać tak długo, jak Pan tego zapragnie".
Katecheza niewygłoszona W swojej książce ks. Oder ujawnia także poruszający tekst katechezy, którą Jan Paweł II miał zamiar wygłosić podczas audiencji generalnej w październiku 1981 r., czyli pięć miesięcy po nieudanej próbie zamachu na jego życie. Nie zrobił tego jednak ani wtedy, ani później.
Papież wspomina w niej dzień, w którym "stanęli naprzeciwko siebie dwaj ludzie: jeden, który starał się pozbawić życia drugiego, i ten drugi, którego usiłowano zabić. Opatrzność jednak sprawiła, że to życie nie zostało odebrane". Podkreślił, że "nawet taki epizod jak ten z 13 maja nie może stworzyć przepaści między jednym człowiekiem a drugim, spowodować milczenia, które oznacza zerwanie porozumienia".
Jan Paweł II zwraca się bezpośrednio do zamachowca Alego Agcy: "To, co chcę wam powiedzieć dziś, skierowane jest również do mojego brata, który 13 maja chciał pozbawić mnie życia. Chociaż do tego nie doszło, za jego sprawą odniosłem liczne rany, które musiałem leczyć przez wiele miesięcy".
Dlaczego papież zrezygnował z wygłoszenia tej katechezy? - Nie ma pewności - powiedział wczoraj ks. Oder podczas prezentacji swojej książki w Rzymie. Jego zdaniem papież mógł uznać, że ze względu na toczące się śledztwo byłoby to źle widziane. Jednak papież przebaczył Alemu Agcy już cztery dni po zamachu, zaraz po swojej operacji, a w 1983 r. odwiedził Agcę w więzieniu.
W książce ks. Odera i dziennikarza Saverio Gaety, która niebawem ukaże się także w Polsce, postulator procesu beatyfikacyjnego potwierdził też pogłoski, że papież umartwiał się biczowaniem. Używał do tego pasa, który trzymał w biurku.