http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Unia naciska na stolice

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-01-27, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 18:32

Bruksela chce namawiać kraje Unii, aby ściślej koordynowały swą politykę w sprawach rozwoju społecznego i gospodarki. I szuka metod, jak je karać za brak tej koordynacji

Bruksela
bruksela
Bruksela
Strategia UE-2020, która ma określić cele rozwoju Unii na najbliższą dekadę, będzie jednym z głównych tematów szczytu UE za dwa tygodnie. Choć jej ostateczna wersja powinna zostać zatwierdzona dopiero w czerwcu, to już teraz w Brukseli trwają spory wokół zapisów dokumentu.

Bruksela chce bowiem uniknąć powtórki z tzw. strategii lizbońskiej na lata 2000-10, która wprawdzie wyznaczała bardzo ambitne cele m.in. w sprawie finansowania nauki, reform szkolnictwa czy zmniejszania bezrobocia, ale przez zdecydowaną większość krajów Unii została po prostu zlekceważona.

Jak skłonić te kraje, by tym razem potraktowały strategię poważnie? Hiszpania, która przewodniczy obecnie UE, musiała niedawno wycofać się z pomysłu karania maruderów np. cięciami w dotacjach z budżetu UE, bo skrytykowało go wiele krajów. Teraz więc Komisja chce, by kraje Unii w pełni wykorzystały traktat o działaniu UE, który uznaje politykę poszczególnych państw za "przedmiot wspólnego zainteresowania". I pozwala krajom UE na wspólne wyznaczanie kierunków rozwoju, a Komisji daje prawo wysuwania ostrzeżeń wobec krajów nierealizujących tych celów.

Choć to wszystko są środki bardzo delikatne, to - jak wierzy Bruksela - patrzenie na ręce krajom UE może być skuteczne m.in. dzięki naciskowi mediów. - Jeśli jednak wyznaczymy sposoby mierzenia postępu i będziemy ujawniać maruderów, to presja elektoratu na swoje rządy wzrośnie - przekonują eurokraci.

Komisja proponowała podobny mechanizm już przed pięciu laty, ale kraje UE wówczas zdecydowanie go odrzuciły. Teraz opór stolic UE może być jednak mniejszy, bo rośnie strach przed słabnącą pozycją polityczną i gospodarczą Europy w świecie. Duże kraje UE mają kaca po nieudanym szczycie klimatycznym w Kopenhadze, na którym - jak gorzko żartuje się w Brukseli - Europa jedynie podawała kawę do stolika, gdzie obradowały USA i Chiny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':