http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Olechowski bez Piskorskiego. Koniec marzeń?

Wojciech Szacki, Bogdan Wróblewski
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 03:11

Zarzut kryminalny dla Pawła Piskorskiego to cios w prezydencką kampanię Andrzeja Olechowskiego

- Niełatwo go będzie zastąpić - mówił wczoraj Olechowski o Pawle Piskorskim. Zdjęcie z listopadowej konferencji w Sejmie
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
- Niełatwo go będzie zastąpić - mówił wczoraj Olechowski o Pawle Piskorskim...
- Niełatwo go będzie zastąpić, w ogromnej mierze polegałem na jego talentach politycznych i organizacyjnych - powiedział "Gazecie" Andrzej Olechowski o Pawle Piskorskim, któremu postawiono wczoraj zarzut posłużenia się sfałszowaną umową w 2001 r. Piskorski - szef Stronnictwa Demokratycznego, były polityk PO - miał poprowadzić kampanię prezydencką Olechowskiego. Nie poprowadzi.

"Wspólnie uważamy, że wobec energii, którą będzie musiał poświęcić na obronę swojego dobrego imienia, nie będzie mógł kierować moją kampanią" - głosi oświadczenie Olechowskiego.

- Na czele kampanii nie powinien stać ktoś, na kim ciążą zarzuty, nawet jeśli są bezpodstawne - mówi nam Piskorski.

Zarzuty i polityka

Olechowski, Piskorski i ich polityczni przyjaciele zarzucają prokuraturze działanie polityczne. Olechowski w ostatnim sondażu prezydenckim "Gazety" był trzeci (10 proc.) - ex aequo z Jerzym Szmajdzińskim, za Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim.

- Wyślę list do ministra sprawiedliwości, w którym pokażę sekwencję zdarzeń. Chciałbym, żeby wyjaśnił działania prokuratury, które dziś wydają mi się nieobiektywne - powiedział nam Olechowski.

- Prokuratura jest pod kontrolą Platformy, a rywalem Tuska jest Olechowski. Moja sprawa pojawia się teraz, bo jest rok wyborczy. Nie mam co do tego wątpliwości. Tak jak nie mam wątpliwości, że za jakiś czas zostanę oczyszczony - powiedział "Gazecie" Piskorski.

- Prokuratura jest instrumentem rządu. Strzał w Piskorskiego to strzał w Olechowskiego. Na miejscu Olechowskiego zwróciłbym się bezpośrednio do premiera - mówi z kolei Władysław Frasyniuk, były lider Unii Wolności.

- To nieprawdziwy zarzut. Premier w żaden sposób nie ingeruje w pracę prokuratury i oczekuje od niej absolutnie apolitycznego działania - powiedział nam rzecznik rządu Paweł Graś. - To na tej instytucji ciąży obowiązek przekonania opinii publicznej, że jej decyzje nie są motywowane politycznie, a ostateczną decyzję podejmie niezawisły sąd.

Olechowski się nie poddaje. "Ten moment to wyzwanie. Uświadamia mi, że mimo upadku IV RP stare zagrożenia pozostały. Wzmacnia moje przekonanie, że tylko niezależny prezydent będzie skutecznym gwarantem państwa prawa" - czytamy w jego oświadczeniu.

"Gazecie" mówi: - Na mój apel o wolontariat przy kampanii zgłosiło się już ok. 500 osób. Dają nadzieję, że polityka jest nie tylko dla zawodowców.

Olechowski dodaje, że na początku lutego przedstawi swoich doradców oraz zalążek sztabu wyborczego. Ostatnio poparł go były szef MSZ Dariusz Rosati, wspierają go też wicepremier w rządzie AWS Janusz Steinhoff oraz Władysław Frasyniuk.

Osiem lat prześwietlania Piskorskiego

O tym, że szefowi SD Pawłowi Piskorskiemu zostanie postawiony zarzut posłużenia się sfałszowanym dokumentem, "Gazeta" napisała 14 stycznia.

Chodzi o umowę z antykwariuszem Zygmuntem M. na sprzedaż antyków, m.in. obrazów, kandelabrów, żyrandoli, waz, na kwotę 986 tys. 300 zł złożoną przez Piskorskiego w 2001 r. w urzędzie skarbowym na warszawskiej Woli. Za posłużenie się sfałszowaną - według prokuratury - umową grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

13 stycznia prokurator w asyście funkcjonariuszy CBA przyszedł do domu lidera SD z nakazem przeszukania i wydania owej umowy oraz wezwaniem na przesłuchanie w charakterze podejrzanego.

Wczoraj kilka minut po godz. 10 Piskorski przyszedł z adwokatem Filipem Dopierałą do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wyszedł po niecałej godzinie. Nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Zażądał natomiast uzasadnienia zarzutu na piśmie i zgody na wgląd do akt śledztwa (dostał ją).

Od ośmiu lat - a intensywnie od rządów PiS - prokuratura i skarbówka prześwietlają majątek b. prezydenta Warszawy i posła PO. Śledztwo urosło już do 60 tomów akt.

Polityk nieraz publicznie opowiadał, że fortuny dorobił się w młodości w kasynie, na giełdzie, ale też kupując od przygodnych handlarzy okazyjnie białe kruki. Z zyskiem je potem odsprzedawał.

W grudniu 2008 r. prokurator umorzył wobec niepopełnienia przestępstwa sprawę o składanie przez niego w latach 2001-02 oświadczeń majątkowych z błędami (chodziło o kwoty rzędu 30-40 tys. zł). Ale w uzasadnieniu napisał, że gdyby chciał postawić zarzut, toby nie mógł, bo przedawnił się on w kwietniu 2007 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':