http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak AHE nabierało studentów

Aleksandra Pezda, Tomasz Grynkiewicz
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 14:56

W szczycie rekrutacji łódzka Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna wykorzystała markę innej uczelni, żeby prowadzić swój nabór w internecie.

Liderem w dziedzinie studiów biznesowych przez internet jest w Polsce Polish Open University. Wpisując w wyszukiwarce nazwę tej uczelni (lub jej skrót POU), kandydaci wpadali na stronę Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego (w skrócie PUW), czyli internetowej wersji studiów AHE.

- Jesteśmy w trakcie rekrutacji na semestr zimowy. Obawiamy się, że niektórzy kandydaci nie doczytają różnic w nazwach i w ten sposób stracimy klientów - mówi Rafał Piętka, rzecznik Polish Open University.

Co dokładnie zrobiła AHE? Wykupiła w internecie tzw. link sponsorowany. To reklama, którą po wpisaniu konkretnego hasła w wyszukiwarkę widzimy na pierwszym miejscu. I kiedy kandydaci szukający studiów wpisywali "Polish Open University" lub "POU", na pierwszym miejscu pojawiał się napis "Polish Open University", a pod spodem: "Nie, dziękuję - Wybieram PUW".

- Taka reklama może być sprzeczna z ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ponieważ zawiera treści dyskredytujące konkurencję, a do tego podpiera się marką konkurencji bez jej zgody - mówi "Gazecie" radca prawny Tomasz Ejtminowicz z portalu Gazeta.pl. - Stosowanie takich praktyk jest też sprzeczne z tzw. dobrymi obyczajami kupieckimi. To wprawdzie pojęcie nieostre, ale złamanie ustalonych zasad rzetelności i uczciwości w obrocie gospodarczym może być przez sąd uznane za naruszenie prawa.

O łódzkiej AHE "Gazeta" pisała już w lipcu. Ujawniliśmy, że jej studenci w krajowych i zagranicznych filiach uczyli się nielegalnie. Minister nauki Barbara Kudrycka zamknęła z tego powodu dwa kierunki - informatykę i zarządzanie. Wtedy kilka szkół ogłosiło, że chętnie przejmie poszkodowanych studentów. Wśród nich był Polish Open University. - Zainteresowało się około stu studentów AHE. Zastanawiamy się, czy ta reklama to nie odwet - mówi Piętka.

- To nie było działanie celowe. Zrobiła to bez naszej wiedzy firma, której zleciliśmy wykonanie reklamy - mówi Joanna Kośmińska-Wojtyra z biura prasowego Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej. Wczoraj po naszym telefonie uczelnia zmieniła reklamę. Po wprowadzeniu hasła "Polish Open University" wyskakuje "PUW", ale już wyłącznie pod własną nazwą.

- Teraz to już legalne - twierdzi Kośmińska-Wojtyra.

Prawnicy wciąż nie są przekonani. - To już mniej jednoznaczna sytuacja, ale nadal podpieranie się cudzą renomą. Co innego, gdyby nazwa uczelni wyskakiwała przy wyszukiwania słów rodzajowych typu "e-learning" - mówi Ejtminowicz.

Link sponsorowany można wykupić samemu w Google ciągu kilku minut. Reklamodawca sam wybiera treść reklamy, sam wybiera też hasła, przy których chce się wyświetlać (np. sklep internetowy z RTV/AGD podczepia się pod hasła: "pralka", "telewizor LCD" czy "odtwarzacz MP3" etc.). Wykorzystywanie w internecie nazwy konkurencji do własnej reklamy to też nie nowość. W Polsce np. jeden ze sklepów internetowych ze sprzętem elektronicznym reklamował się na hasło "Media Markt" i "Electro World". A we Francji w 2005 r. sąd na wniosek sieci hotelarskiej Le Méridien zmusił Google do zablokowania reklam używających słów kluczowych "le méridien" oraz "méridien" (czyli "południk").

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 50 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':