Jeśli akceptujemy odpowiedzialność za to, jak żyjemy, to nie wiem, dlaczego mielibyśmy stawiać jakieś granice dotyczące tego, jak mamy umierać - mówiła w zeszłym tygodniu 67-letnia Margo MacDonald.
Złożenie przez nią projektu ustawy o eutanazji wywołało poruszenie w Szkocji. MacDonald jest bowiem niezwykle popularna i od lat prowadzi kampanię na rzecz prawa do pomocy w samobójstwie. Sama cierpi na postępującą, nieuleczalną chorobę Parkinsona stopniowo paraliżującą jej ciało.
MacDonald tłumaczy, że choć nie forsuje ustawy z myślą o sobie, to choroba powoduje, iż "debata o eutanazji nie jest dla niej abstrakcją", tak jak dla wielu polityków.
Jej projekt zakłada, że prawo do pomocy w samobójstwie ze strony lekarzy miałyby osoby od 16. roku życia nieuleczalnie chore albo cierpiące ból nie do zniesienia. Warunkiem byłoby zasięgnięcie opinii lekarza i psychiatry. Projekt zawiera wiele zabezpieczeń, które mają zapobiec nadużyciom, np. obowiązek ponownego zasięgnięcia opinii lekarza po kilkunastodniowym okresie "na zastanowienie".
Z prawa do pomocy w samobójstwie nie mogłyby korzystać osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne bądź demencję. Z kolei lekarze mieliby prawo do odmówienia pacjentom pomocy w zakończeniu życia.
Projekt zawiera też zapis, który miałby powstrzymać przed spodziewanym masowym przyjazdem do szkockich klinik eutanazyjnych osób z innych części Wielkiej Brytanii czy krajów UE, gdzie pomoc w popełnieniu samobójstwa nie jest legalna. Osoby uprawnione do skorzystania z zastrzyku uśmiercających barbiturantów musiałyby przez co najmniej 18 miesięcy być zarejestrowane u któregoś ze szkockich lekarzy.
Przeciw ustawie opowiedziały się dwa największe szkockie Kościoły -katolicki i protestancki. Rzecznik Kościoła katolickiego oświadczył, że projekt niszczy relację między pacjentem a lekarzem i"przekracza moralną granicę, której społeczeństwo nigdy jeszcze nie przekroczyło". I zapowiedział zaskarżenie jej w sądzie jako łamiącą Europejską Konwencję Praw Człowieka.
MacDonald jednak się nie przestraszyła. Twierdzi, że ustawa wprowadzi jasne zasady tam, gdzie dziś panuje szara strefa. I liczy na to, że nawet jeśli ustawy nie poprze większość ze 129 członków szkockiego parlamentu, to rozpoczęta debata wcześniej czy później doprowadzi do uregulowania kwestii eutanazji.
Już samo wprowadzenie jej pod obrady po wielu miesiącach społecznych konsultacji uznawane jest za wielki sukces posłanki. Prawnicy parlamentu zbadali dokładnie projekt i uznali, że mimo obiekcji Kościołów szkoccy posłowie mogą zajmować się tak kontrowersyjną sprawą jak pomaganie w samobójstwie, które do tej pory jest na Wyspach Brytyjskich sprzeczne z prawem. Z sondaży wynika, że większość z 5 mln Szkotów jest za prawem do kontrolowanej eutanazji.
Szkockie przymiarki do legalizacji pomocy w samobójstwie są z uwagą obserwowane w Londynie, bo i w brytyjskim parlamencie toczy się gorący spór o eutanazję. Zgodnie z obowiązującym prawem przestępcami są dziś również ci, którzy pomagają swym nieuleczalnie chorym bliskim w wyjazdach do klinik takich jak szwajcarski Dignitas (Godność), gdzie oferowana jest pomoc w samobójstwie.
Mimo kilku prób podjętych przez posłów (ostatnia w 2006r.) brytyjski rząd nie chce odstąpić od karania eutanazji, tak jak to zrobiły
Holandia czy
Belgia. Za pomoc w samobójstwie grozi nawet 14 lat więzienia.
Najgłośniejszy na Wyspach przypadek dotyczył Daniela Jamesa, któremu wróżono wielką karierę jako rugbyście. Sparaliżowany po wypadku sportowiec wielokrotnie próbował się zabić, zanim rodzice w 2008r. zawieźli go do Szwajcarii. Policja wszczęła postępowanie przeciwko nim, ale prokuratura je umorzyła, przyznając, że karanie byłoby "wbrew interesowi publicznemu".
W Wielkiej Brytanii raz po raz głośno jest o tzw. turystyce eutanazyjnej. Ostatnio w ubiegłym roku za sprawą Petera Duffa, 80-letniego znanego na Wyspach biznesmena i winiarza, oraz jego 70-letniej żony Penelope, którzy w lutym 2009 r. popełnili samobójstwo w Szwajcarii.
Z usług luksusowej kliniki Dignitas w Forch, pół godziny jazdy
samochodem od Zurychu, skorzystało już grubo ponad 100 Brytyjczyków. Kolejnych 800 jest członkami klubu Dignitas, to znaczy płacą składki z myślą o swojej przyszłej śmierci, co daje im prawo do zniżki. Usługa Dignitas kosztuje ich kilkaset euro, podczas gdy ludzie spoza klubu płacą nawet kilka tysięcy.
Niedawno prokuratora w Anglii wydała wytyczne, zgodnie z którymi prokuratorzy mają nie ścigać osób pomagających nieuleczalnie chorym bliskim w samobójstwie. Szkocja, będąca częścią Zjednoczonego Królestwa, ma własny parlament i prawo do wprowadzania osobnych rozwiązań prawnych dotyczących również kwestii tzw. wspomaganego samobójstwa.