http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polacy na Białorusi proszą Tuska o pomoc

rim
2010-01-24, ostatnia aktualizacja 2010-01-24 17:03

Nieuznawany przez Mińsk Związek Polaków na Białorusi apeluje do premiera Donalda Tuska o pomoc w obronie Domu Polskiego w Iwieńcu. - Mamy nadzieję, że stanowcza reakcja Polski skłoni władze do zaniechania prób przejęcia budynku - powiedziała "Gazecie" prezes Związku Andżelika Borys.

Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Fot. Julia Darashkevich
Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
"Zwracamy się z prośbą o wsparcie swym autorytetem starań Polaków z Iwieńca o zachowanie niezawisłości ZPB. Prosimy o wysłanie władzom Białorusi wyraźnego sygnału, że ocieplenie stosunków pomiędzy Polską a Białorusią powinno prowadzić do rozwiązania problemów, z jakimi od lat boryka się Związek Polaków - największa organizacja polska na Białorusi" - napisali działacze w liście do Tuska.

Trwający od dawna konflikt wokół Domu Polskiego w Iwieńcu, wybudowanego kilka lat temu za pieniądze z polskiego budżetu, zaostrzył się w ostatnich dniach. W czwartek białoruskie władze zwołały posiedzenie lokalnego oddziału ZPB, na którym przy pomocy rozłamowców ze Związku chciały usunąć ze stanowiska dyrektor Domu Teresę Sobol, lojalną wobec Borys.

Na pomoc Sobol wyruszyli Polacy z Grodna, Mińska i Lidy. Milicja co kilkadziesiąt kilometrów zatrzymywała ich samochody, 43 osoby trafiły do komisariatu w Wołożynie. Dopiero interwencja polskich dyplomatów z Mińska, którzy przyjechali na miejsce, spowodowała ich wypuszczenie. Jeszcze tego samego dnia iwieniecki oddział ZPB niemal jednomyślnie udzielił poparcia Sobol, ponownie wybierając ją na prezesa.

Dom Polski w Iwieńcu jest jednym z trzech, które podlegają jeszcze ZPB kierowanemu przez Borys, legalnie wybraną w 2005 r. na prezesa organizacji. Białoruskie władze doprowadziły jednak do rozłamu w Związku i nowego zjazdu, który powołał konkurencyjne władze Związku. Kieruje nimi Stanisław Siemaszko, ale nie uznaje ich Warszawa - tak samo jak Mińsk nie uznaje Borys. Poprzednik Siemaszki Józef Łucznik zdołał przejąć czasami przy pomocy milicji 13 Domów Polskich.

Do zaostrzenia sytuacji wokół ZPB Andżeliki Borys doszło tydzień po wizycie w Mińsku wicepremiera Waldemara Pawlaka. Nieoficjalnie wiemy, że kilka dni przed jego przyjazdem Związek zwracał się do polskiego MSZ z prośbą, by wicepremier odwiedził Dom Polski w Iwieńcu. Byłby to sygnał dla białoruskich władz, że zaostrzające się szykany wobec tamtejszych Polaków niepokoją polski rząd. Jednak Pawlak nie znalazł czasu, by odwiedzić Iwieniec.

- Cała historia konfliktu wokół ZPB pokazuje, że władze Białorusi rozumieją tylko twarde słowa. Inaczej uważają partnera za słabeusza i się z nim nie liczą - powiedziała "Gazecie" Borys. Uważa ona, że tylko stanowcza reakcja rządu Polski może ochronić Dom Polski w Iwieńcu przed siłowym przejęciem przez białoruskie służby specjalne.

Obecnie sytuacja w Iwieńcu się uspokoiła. Wzmocnione patrole milicji i tajniacy, które w czwartek otoczyły Dom Polski, zniknęły.

Jak powiedział "Gazecie" rzecznik rządu Paweł Graś, sprawą zajmie się MSZ. W sobotę minister dyplomacji Radosław Sikorski rozmawiał telefonicznie o Iwieńcu z szefem białoruskiego MSZ Siergiejem Martynowem. Głównym tematem była jednak planowana wizyta Martynowa w Polsce.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':