http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec poszukiwań na Haiti

Marta Urzędowska
2010-01-23, ostatnia aktualizacja 2010-01-23 01:57

Nie szukamy już osób uwięzionych w gruzach, skoncentrujemy się na pomocy ocalałym - obwieścił rzecznik ONZ. Trzeba też naprawić port w stolicy, żeby sprawniej dostarczać pomoc

Haitańczycy szturmują jeden z punktów rozdawania żywności
Fot. Francois Mori AP
Haitańczycy szturmują jeden z punktów rozdawania żywności
Z wyspy dochodzą coraz bardziej ponure wieści. Według organizacji pomocowych liczba ofiar może sięgać 200 tys., drugie tyle zostało rannych. Pochowano już 75 tys. ofiar.

W sumie spod gruzami udało się wyciągnąć 122 żywe osoby. Po wczorajszej decyzji ONZ na miejscu zostaną tylko ekipy z ciężkim sprzętem, które będą szukać zwłok, reszta wróci do domu. W piątek do Warszawy wróciło 54 polskich ratowników.

Teraz pracownicy organizacji humanitarnych z całego świata próbują pomóc tym, którzy przeżyli. Ponad milion ludzi straciło domy i władze zapowiedziały, że przewiozą 400 tys. do miasteczek namiotowych w okolicach stolicy. - Namioty nie wystarczą wiosną, kiedy zacznie się pora deszczowa, a potem przyjdą huragany - ostrzega Vincent Houver z Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji.

Na szczęście coraz łatwiej dostarczyć Haitańczykom pomoc. Amerykanie uruchomili na wyspie cztery lotniska, ale to ciągle za mało. Lekarze bez Granic podają, że z pięciu ich samolotów z 77 tonami pomocy medycznej w ostatnim tygodniu pozwolono wylądować jednemu.

Amerykańscy żołnierze i nurkowie w piątek zaczęli naprawiać zniszczony w połowie port. Jeśli uda się go uruchomić, żywność i leki będą docierały do Port-au-Prince także drogą morską.

Na wyspie ciągle brakuje wody, jedzenia, leków i sprzętu - dziennikarz CNN opowiada, że lekarz pożyczył od niego scyzoryk potrzebny do przeprowadzenia zabiegu.

Brytyjski magazyn medyczny "The Lancet" ostro krytykuje niesprawność organizacji humanitarnych. - Niektóre robią więcej złego niż dobrego, promując się zamiast pracować - twierdzi. - Brakuje koordynacji, organizacje konkurują, a nie współpracują - twierdzi wydawca prestiżowego pisma dr Richard Horton.

- Organizacje humanitarne i sami Haitańczycy zrobili, co mogli, żeby uratować jak najwięcej ludzi - broni się rzecznik ONZ Elisabeth Byrs.

Na ulicach stolicy jest bardzo niebezpiecznie. Aristide Rosemont, szef policji w dzielnicy slumsów Cite Soleil, nie radzi sobie z tysiącami kryminalistów zbiegłych z więzień w czasie trzęsienia. - Kradną i plądrują, dochodzi nawet do gwałtów na miejscowych kobietach - mówi.

W piątek UNICEF, agenda ONZ ds. dzieci, poinformował, że ze szpitali znikają dzieci. - Handlarze ludźmi wykorzystują chaos, żeby porywać dzieci i wywozić je z kraju - twierdzą.

W nocy agencje podały, że izraelscyratownicy po 10 dniach od trzęsieniawydobyli z gruzów 22-letniegomężczyznę. Jego stan jest stabilny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':