Z wyspy dochodzą coraz bardziej ponure wieści. Według organizacji pomocowych liczba ofiar może sięgać 200 tys., drugie tyle zostało rannych. Pochowano już 75 tys. ofiar.
W sumie spod gruzami udało się wyciągnąć 122 żywe osoby. Po wczorajszej decyzji ONZ na miejscu zostaną tylko ekipy z ciężkim sprzętem, które będą szukać zwłok, reszta wróci do domu. W piątek do Warszawy wróciło 54 polskich ratowników.
Teraz pracownicy organizacji humanitarnych z całego świata próbują pomóc tym, którzy przeżyli. Ponad milion ludzi straciło
domy i władze zapowiedziały, że przewiozą 400 tys. do miasteczek namiotowych w okolicach stolicy. - Namioty nie wystarczą wiosną, kiedy zacznie się pora deszczowa, a potem przyjdą huragany - ostrzega Vincent Houver z Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji.
Na szczęście coraz łatwiej dostarczyć Haitańczykom pomoc. Amerykanie uruchomili na wyspie cztery lotniska, ale to ciągle za mało. Lekarze bez Granic podają, że z pięciu ich samolotów z 77 tonami pomocy medycznej w ostatnim tygodniu pozwolono wylądować jednemu.
Amerykańscy żołnierze i nurkowie w piątek zaczęli naprawiać zniszczony w połowie port. Jeśli uda się go uruchomić, żywność i leki będą docierały do Port-au-Prince także drogą morską.
Na wyspie ciągle brakuje wody, jedzenia, leków i sprzętu - dziennikarz CNN opowiada, że lekarz pożyczył od niego scyzoryk potrzebny do przeprowadzenia zabiegu.
Brytyjski magazyn medyczny "The Lancet" ostro krytykuje niesprawność organizacji humanitarnych. - Niektóre robią więcej złego niż dobrego, promując się zamiast pracować - twierdzi. - Brakuje koordynacji, organizacje konkurują, a nie współpracują - twierdzi wydawca prestiżowego pisma dr Richard Horton.
- Organizacje humanitarne i sami Haitańczycy zrobili, co mogli, żeby uratować jak najwięcej ludzi - broni się rzecznik ONZ Elisabeth Byrs.
Na ulicach stolicy jest bardzo niebezpiecznie. Aristide Rosemont, szef policji w dzielnicy slumsów Cite Soleil, nie radzi sobie z tysiącami kryminalistów zbiegłych z więzień w czasie trzęsienia. - Kradną i plądrują, dochodzi nawet do gwałtów na miejscowych kobietach - mówi.
W piątek UNICEF, agenda ONZ ds. dzieci, poinformował, że ze szpitali znikają dzieci. - Handlarze ludźmi wykorzystują chaos, żeby porywać dzieci i wywozić je z kraju - twierdzą.
W nocy agencje podały, że izraelscyratownicy po 10 dniach od trzęsieniawydobyli z gruzów 22-letniegomężczyznę. Jego stan jest stabilny.